Bank bankrutuje. Ksiądz robi dziecko nastolatce. Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii zakazuje działalność sklepom z tzw. dopalaczami, których produkty nie są zarejestrowane w wykazie środków odurzających. Jednymi słowy – kolejna abstrakcja, która będzie przyczyną kolejnych przestępstw. Dlaczego?
Żeby dobrze przedstawić temat musiałem kilka dni ślęczeć nad dodatkową lekturą. A wszystko przez oburzenie. I niekoniecznie moje. Bardziej przez oburzenie ludzi z biura zwalczającego rozpowszechnianie narkotyków. Przez ich głupotę, stereotypowe myślenie i brak przewidywania. Nie wiem dlaczego mi z działania Dwa Dodać Dwa wychodzi cztery, a im szesnaście.
Zacznijmy od początku. Głośną sprawą stały się ostatnio sklepy, które sprzedają dopalacze. Żeby nie wchodzić w chemiczne definicje, to postaram się to wyjaśnić prostym językiem. Dopalacze to, według lekarzy i psychologów, substancje, które działają jak narkotyki. Ale w Polsce ich sprzedaż jest legalna, bo żaden ze składników nie jest zabroniony krajowym prawem. I niedawno zrobiło się głośno z powodu benzylopiperazyny, czyli substancji, która ma podobne działanie do amfetaminy. I rzekomo taki składnik występuje we wspomnianych dopalaczach, które bez problemu można dostać w Internecie, a od kilku dni – w normalnych sklepach.
Narkotyki dzielimy na twarde i miękkie. Do pierwszej grupy zaliczamy te, które bardzo mocno uzależniają fizycznie i mają duży wpływ na psychikę. Często prowadzą one do różnego rodzaju chorób typu schizofrenia, czy psychoza. I tutaj, poza tematem, podam pewną ciekawostkę. Każdy z nas miał do czynienia z kokainą. Każdy. Składnik tego narkotyku dodawany jest do różnego rodzaju napojów, np. Coca-Cola, a dodatkowo – stosowany jest w znieczuleniach, które podają dentyści lub inni lekarze. Dlatego zawsze pytają, czy nie chorujemy na serce. Ale wracając do tematu – i na narkotyki miękkie. Narkotyki miękkie, to Marihuana - popularnie nazywana Mary Jane, Maryśka, zioło, skun, staff, trawa, etc. - oraz haszysz i LSD. W niektórych krajach, np. w Holandii jest to używka całkowicie legalna. I na tym chciałbym się skupić.
Sklepy internetowe z dopalaczami sprzedają różne substancje – od psychodelików, po klasyczne zioła. Cała ironia polega na tym, że w Polsce posiadanie Marihuany jest karalne. W zależności od posiadanej przy sobie ilości grozi za to kara od dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności lub po prostu kara grzywny. Dlaczego o tym mówię? Otóż okazuje się, że wspomniane przeze mnie wcześniej sklepy internetowe z dopalaczami mają w swojej ofercie Marihuanę. Nie do końca taką, jaką można dostać od dealerów. Firmy te sprzedają zagraniczne, na ogół holenderskie, produkty o nazwie Spice. A Spice to nic innego, jak Marihuana. Tyle tylko, że wzbogacona jest o dodatkowe aromaty(co w sumie nie ma żadnego znaczenia, bo efekt w obydwóch przypadkach jest taki sam). A dodatkowo posiadać przy sobie można pięć gram tego specyfiku i nie jest to obciążone żadnymi konsekwencjami. Ironia?
Spójrzmy teraz na całą sprawę z perspektywy osób palących. Ale robiących to zgodnie z prawem. Nie spożywają żadnych psychodelików, nie wciągają innych proszków, palą. Zamknięte zostają jedyne sklepy, w których kupno jest całkowicie legalne. Nie chcą wchodzić w układy z dealerami. Wolą załatwiać wszystko na własną rękę. Poza tym, jak to zawsze jest wspominane pod opisem każdego produktu w sklepach z dopalaczami, sprzedaż odbywa się wyłącznie dla osób kolekcjonujących tego typu rzeczy i nie jest do spożycia. Nie komentujmy, zabezpieczenia firma musi mieć. Nie ma co zrobić, nie ma gdzie kupić, a ma ochotę zapalić. Logika podpowiada, że w takim momencie porusza znajomości. I tutaj zaczyna się kolejny szczebel na drabinie zwanej uzależnieniem. Bo Marihuana, jaką można sobie załatwić na mieście, to Marihuana na ogół czymś nakrapiana. Aby zaoszczędzić na ilości, aby dodać wiarygodności, że w woreczku jest tyle specyfiku, ile chcemy. Na ogół jest on zakrapiany eterem lub innymi środkami, które… są pochodnymi narkotyków twardych. A narkotyki twarde charakteryzuje to, że jak po zażyciu mija okres euforii, zaczyna się stopień bardzo powolnego i bardzo męczącego „dochodzenia do siebie”. To niszczy człowieka do takiego stopnia, że zanim otrzeźwieje ze wszystkiego, chce wziąć następną dawkę. No i koło się dopiero rozpoczyna. Dalej nie muszę tłumaczyć. Chyba wszyscy do szkoły chodzili.
Są przeciwnicy i zwolennicy palenia Marihuany. Choć trzeba podkreślić, że przeciwnik, który nie spróbował, to żaden przeciwnik. Same definicje, ideologie i poglądy, to nie wszystko. Trzeba podkreślić przede wszystkim, że nie ma dawki śmiertelnej. Jest to i praktycznie, i teoretycznie niemożliwe. Na świecie nie odnotowano żadnego takiego przypadku. A zwłaszcza trzeba pamiętać o słynnym ruchu hipisowskim lat 60-tych i 70-tych i ich trybie życia. Dodatkowo palenie Marihuany zalicza się do pierwszego poziomu doświadczenia psychodelicznego. Mamy ich pięć. Poziom pierwszy, to lekkie zaburzenia percepcyjne, które wprowadzają w stan uniesienia. Nie przeszkadza to ani w prowadzeniu samochodu, ani w ogarnięciu się w sytuacji kryzysowej. Jednymi słowy – coś bardziej bezpiecznego, niż alkohol.
Zauważyłem, że w naszym państwie podjęcie jakiejkolwiek słusznej decyzji to istna paranoja. Staje się ona błędną, zanim zostanie podjętą. Interesowanie się sprawami mniej istotnymi, to chleb powszedni. Nasi giną w Pakistanie, a PiS i LiD tworzą w tym czasie nowe ustawy o przeciwdziałaniu rozpowszechnianiu się narkotyków. Czyli własnymi decyzjami wpływają na rozwój przestępczości. Bo teraz zwykły smakosz będzie musiał wejść w układy z dealerem. A namówienie takiego smakosza przez dealera do spróbowania czegoś nowego, to tylko kwestia czasu. A dalszy ciąg historii państwo już znacie. Dlatego opowiadam się za legalizacją.
Bo zakazany owoc smakuje najlepiej.
Michał Cisło
michal-cislo@wp.pl
| do pauliny sz.:) 2010.10.15 21:18:54 IP: 193.107.198.126 | Zgadzam się że tWOJE jest skromne a więc milcz kobieto!!! |
| romano 2009.02.10 21:29:40 IP: 78.88.206.169 | popieram Michale!!! |
| FanBoyMichasia 2009.02.10 17:27:36 IP: 83.27.4.232 | i juz nachlapales sobie w papiery u "lewakòw" :P wòdka żołądkowa posła Palikota i tak wygra! dobry tekst tylko taki na krawędzi troszke... nie wnikaj :D |
| Paulina Sz.:) 2009.02.10 16:46:24 IP: 83.26.93.157 | Wg mnie narkotyk to narkotyk, nie ma miękkiego, nie ma twardego. Od każdego można się uzależnić. Tak jak od wszystkiego - telewizji, gier komputerowych, internetu. Ale to tylko moje skromne zdanie;) |
Ogień, mrok i szaleństwo towarzyszyły fanom zespołu Fronside, który na kilka godzin zmienił świdnicką Basztę w miejsce, gdzie żywe okrzyki i taniec, charakterystyczny dla odbiorców tego gatunku muzycznego zwanym pogo stały się obowiązkowym elementem sobotniego koncertu. Fani mocnego metalu mieli okazję posłuchać ulubionej muzyki podczas koncertu organizowanego przez świdnicki klub Baszta. Imprezę rozkręciły znane miłośnikom ciężkiego grania, zespoły Veal i Totem. Gwiazdą wieczoru była kapela Frontside. -Gdy na scenę wyszedł zespół Veal od razu zaczęło się szaleństwo. W ruch poszły wszystkie głowy oraz ręce wymachujące w rytm muzykimówi jeden z uczestników sobotniego koncertu. Następnie małopolska grupa muzyczna Totem grająca muzykę metalcore, zaskoczyła niebywałym głosem Weroniki Zbieg, która ostatni kawałek ze swojej płyty zaśpiewała razem z wokalistą zespołu Frontside Marcinem „Aumanem” Rdestem. Pomimo mniejszego doświadczenia w świecie muzyki metalowej, Monika nie pozwoliła się przyćmić Aumanowi, zaś sam duet rozpętał jeszcze większe szaleństwo w śród uczestników imprezy. Wreszcie przyszedł czas na gwoździ programu, Fronside, który promował swoją nową płytę „Zniszczyć Wszystko”. Muzycy faktycznie zniszczyli wszystkich, a na parkiecie rozpętał się ogień. Obecni na sali rzucili się w rytm pogo. Ku radości przybyłych, wokalista wielokrotnie oddawał mikrofon fanom, którzy razem z grupą mogli zaśpiewać ulubione kawałki zespołu. Pomimo tego, iż sala była mała i akustyka niewyraźna muzycy nie zostali wypuszczeni bez bisu.- Dali takiego czadu, że jeszcze następnego ledwo słyszałem na uszy- mówił uczestnik koncertu. Izabela Patro
źródło: 30minut
czytaj więcej
Prawie 4 tysiące zawodników oraz turystów i kibiców z ponad 100 państw świata przez 10 dni będą gościć we Wrocławiu i okolicznych miejscowościach. The World Games, które odbędą się w 2017 roku we Wrocławiu, będą ogromną szansą dla Dolnego Śląska. Także dla Świdnicy.
Na widok rodziców z SP nr 31 w Wałbrzychu, którzy przyszli na sesję do urzędu część radnych przyspieszała nagle kroku. Nie wiedzieli, że broniący swojej placówki oświatowej mieszkańcy chcą ich tylko zaprosić na spotkanie, które organizują. Praktycznie żaden z radnych nie odpowiedział na zadawane przez nich publiczne pytanie: jak pan lub pan zagłosuje na sesji w sprawie likwidacji naszej szkoły?. To była sesja poświęcona głosowaniu w sprawie odzyskania przez miasto Wałbrzych praw grodzkich. Wizyta rodziców z SP nr 31 jeszcze przed jej rozpoczęciem zaskoczyła, a niektórych radnych wręcz chyba „pobudziła”. Zaczął Artur Torbus, któremu przeszkadzali m.in. dziennikarze stojący na środku sali dziennikarze. – W kwestii technicznej. Chciałbym mieć możliwość widzenia przewodniczącej rady miejskiej - powiedział. Zdziwieni przedstawiciele mediów odsunęli się na bok. Sesja poświęcona była przyjęciu uchwały w sprawie przewrócenia Wałbrzychowi statusu miasta na prawach powiatu. Dlatego obok rodziców pojawili się m.in. przedstawiciele starosty Roberta Ławskiego. – Jesteśmy gotowi odpowiedzieć na każde pytania dotyczące tej sprawy jeżeli takie Państwo macie – zadeklarował jeszcze na początku Szymon Heretyk, przewodniczący rady powiatu. Z możliwości tej skorzystał radny Mirosław Lubiński, prosząc skarbnik powiatu o analizę finansową w przypadku utraty grodzkości przez powiat. – Korzystając z okazji chciałbym się dowiedzieć na jakiej podstawie, na jakich przepisach opiera się Pan prezydent w sprawie przejęcia długu?. Naprawdę nie wiem. Może jestem niedouczona – mówiła skarbik powiatu Edyta Wojtas –Wolska. Gdy zapytała o nauczycieli i ich finansowanie znów głos zabrał Artur Torbus. – To nie na temat – wtrącił. – To ja już może skończę – odpowiedziała Wojtas. – Niech Pani mówi dalej. To tylko jeden mały głos na tej sali – skwitował Mirosław Lubiński. Napięta atmosfera udzielała się wszystkim. Spór między sobą po raz kolejny toczyli skarbnicy: Robert Hadaś z miasta i Edyta Wojtas - Wolska z powiatu wałbrzyskiego. Ich wyliczenie finansowe ad. kwestii grodzkości były jednak całkowicie inne. W symulacji przedstawioną przez miasto wynika, że do 2015 roku miasto jest w stanie spłacić 20 milionów zadłużenia, z 34 jakie powiat będzie miał na koniec 2012 roku. - Do 2015 roku chce pan spłacić część tego zadłużenia. Konkretnie 8 milionów do roku 2013, 7 mln do 2014 i 4 do 2015 razem 20 mln złotych. Co dalej? Co z tą pozostałą kwotą? – pytała Rosiak.– Dalszy układ wieloletniej prognozy finansowej jest taki sam jak mamy przyjęty na 2012 rok. Do roku 2021 roku wszystko spłacimy – wyjaśniał Hadaś. – Co będzie jak Regionalna Izba Obrachunkowa wyda opinie negatywną? W projekcie ustawy, którą ma siebie prezydent Komorowski jest napisane, że powiaty powinny mieć więcej niż 200 tysięcy mieszkańców. Nasz nie będzie miał – podkreślała radna Mucha. – Co do powiatów, to dyskusja się toczy od ostatniej reformy administracyjnej – mówiła radca prawny prezydenta. – Jeśli możemy skorzystać jeszcze teraz ze środków unijnych to to zróbmy. A co sejm uchwali, czy będzie nowy podział dzisiaj nie wiadomo – mówiła Maria Majewska. Wiele wątpliwości miała również Alicja Rosiak. - Obecnie na terenie gmin jest czterech gospodarzy. To dotyczy m.in. dróg. Czy nie będzie efektywniej jeśli będzie jeden? – pytał prezydent Roman Szełemej. - - Oczekiwanie ode mnie deklaracji na wiele lat do przodu byłoby nieodpowiedzialne – dodał, gdy Alicja Rosiak poprosiła go o deklarację, że w wyniku reformy administracyjnej nikt nie straci pracy. - Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co będzie za dwa czy trzy lata – tłumaczył prezydent. Głos zabrali również przedstawiciele powiatu. - Rozmowa o wyliczeniach finansowych powinna być dużo wcześniej. Z tego, co czytałem w mediach, to pan prezydent wypowiadał się, że premier już mu tę grodzkość obiecał. Więc teraz możemy sobie chyba tylko porozmawiać – sugerował Krzysztof Paciepik.
8 tysięcy złotych w gotówce. To pula nagród finansowych o które mogą walczyć laureaci plebiscytu Kryształy i Kamienie 2011 w wybranych kategoriach. Termin zgłaszania kandydatur mija wraz z końcem stycznia 2012 roku. Do naszej redakcji spłynęły pierwsze kandydatury do nominacji wraz z uzasadnieniami. Tradycyjnie już najwięcej zgłoszeń otrzymujemy w kategorii Kulturalne Kryształy. Dzisiaj prezentujemy pierwsze propozycje. Ciągle czekamy na kolejne zgłoszenia. Już w lutym spośród zgłoszonych kandydatur Kapituła Plebiscytu wyłoni maksymalnie 5 nominowanych w każdej kategorii. Później mieszkańcy regionu wałbrzysko-świdnickiego będą mogli w drodze głosowania sms zmienić werdykt Kapituły. Wręczenie statuetek Kryształów oraz nagród finansowych już w marcu 2012 roku. Formularz zgłoszeniowy można pobrać ze strony internetowej www.krysztalyikamienie.pl lub www.30minut.pl. W mijającym tygodniu spłynęło do nas kilkanaście kandydatur w różnych kategoriach.W kategorii Kulturalne Kryształy do tej pory zgłoszono: 1) I Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca.
czytaj więcej
Zaledwie 8 z 25 radnych skorzystało z zaproszenia i przyszło do zespołu szkolno – przedszkolnego nr 1 w dzielnicy Poniatów. Drugie spotkanie w placówce przewidzianej do likwidacji nie przyniosło porozumienia pomiędzy obrońcami szkoły, a prezydentem miasta i powołanym przez niego zespołem. Przedstawiciele zespołu szkolno - przedszkolnego w dzielnicy Poniatów przygotowali miejsca dla wszystkich rajców zasiadających w radzie gminy.