Nic mnie tak nie bawi, jak mentalność Polaków. Porównałem sobie dwa zupełnie inne światy, które – wydawałoby się – prosperują na zupełnie odrębnych szczeblach w drabinie rozwoju, ale aż uśmiechnąłem się, gdy dostrzegłem, oprócz różnic, także i podobieństwa. A wydawało mi się, że między Sudanem w Afryce, a Polską w Europie, takowych nie znajdę.
I być może nie będą to do końca smaczne porównania, ale na tle tego co dzieje się w naszym kraju, wyjdę na jednego z wielu.
Dlaczego wybrałem akurat Sudan? Z dwóch powodów. Po pierwsze: jest to jedno z głównych miejsc, gdzie analfabetyzm ciągle się rozszerza. A po drugie: ilekroć zasiadam do kolacji i chcę obejrzeć jakiś film w telewizji, tylekroć automatycznie puszczają mi spot reklamowy o braku wody w Sudanie. Ironia losu polega na tym, że jak przełączam kanał, to na kolejnym lecą podpaski, a na następnym – tabletki na wzdęcia. Więc to musi być jakiś znak.
Ale co do Polski ma Sudan? Okazuje się, że wiele. Podobnie jak Afrykańczycy, tak samo i Polacy ciągle do ręki dostają rybę, a nie wędkę. Polacy przyzwyczajeni do ciągłego żerowania na innych stoją w miejscu na własne życzenie. Czy to w rozwoju technologicznym, czy intelektualnym. Wystarczy spojrzeć na ich zachowania. Zwłaszcza z perspektywy historycznej. I zwłaszcza z perspektywy intelektualnej.
Bo czym dla Polaka była kiedyś książka? Wydana po łacinie, bo o języku polskim mowy przecież nie było. Z tego co mnie uczono w szkole, z tego, co opowiadali mi dziadkowie i z tego, co widziałem na filmach – czymś niezwykłym. Magią. Zresztą przypomnijmy sobie okres romantyzmu i wpływu poezji na życie Polaków. Tutaj też trzeba wspomnieć o magii. To było coś tak samo pożądanego, jak równouprawnienie. Ale i w jednym, i w drugim przypadku pozostały jedynie wspomnienia.
Dlaczego wspomnienia?
Bo chyba o tym, że Polacy książek czytać nie chcą, nie muszę wspominać?
Przeglądając ostatnio fora internetowe i czytając to, co piszą młodzi ludzie na temat zanikania tradycji czytania, natrafiłem na wpis kobiety, matki dwójki dzieci, która, nie kryjąc irytacji, opisała sytuację, jak jej syn wrócił ze szkoły z informacją, iż nowej lektury czytać nie musi, bo nauczyciel języka polskiego stwierdził, że dzieci pójdą na to do kina. Dziecko uczęszcza do piątej klasy podstawówki.
I jak potrafię usprawiedliwić osoby, które lektur szkolnych czytać nie chcą(z autopsji wiem, że choć treść może być niewiadomo jak ciekawa, to samo słowo „lektura” odstrasza), tak nie rozumiem dorosłych, którzy na takie zachowania przystają. Nie chcę wyjść na nastolatka, który ciągle buntuje się przeciwko dorosłym, ale powyższy przykład mówi chyba sam za siebie? Zresztą, to już nie tylko o ten jeden przypadek chodzi, bo przecież coraz więcej dorosłych ostatnią książkę przeczytało w liceum, albo na studiach. Osobiście znam dziennikarzy, z założenia osoby oczytane, których ostatnią lekturą była „Kamasutra” i pozycja „Na pług”, czy nauczycieli, którzy oprócz wymaganego na studiach materiału, nie przeczytali nic więcej. A co mnie w tym wszystkim bawi najbardziej? Że się tym chwalą.
Wyczytałem ostatnio w „Dzienniku”, że ratunkiem na takie zachowania mają być biblioteki internetowe, w których znajdować mają się wszystkie dotychczas wydane pozycje książkowe. Coś na wzór „Biblioteki Aleksandryjskiej 2.0”, której założycielem jest Brewster Kahle lub Wikipedii. Argumentem do rozpoczęcia takiej działalności był fakt, że ludzie coraz częściej decydują się na obcowanie z Internetem, niż na wizyty w bibliotece. Z jednej strony ma to ułatwić życie, a z drugiej – zachęcić młodzież do czytelnictwa. Ale patrząc na to bardziej obiektywnie – czy to rzeczywiście coś zmieni? Czy jeżeli nie odsłuchałem sobie pliku mp3, na którym czytana jest lektura szkolna przez lektora(a przecież jest wiele takich nagrań), to przeczytam to w całości w Internecie?
Może i w Polsce, w porównaniu do Sudanu, jest woda. Ale przykre jest to, że naród, który ciągle uważa się za wykształcony, którego irytuje obraz Polaków, jako złodziei i alkoholików, na własne życzenie - cofa się. Zwłaszcza przy tylu możliwościach rozwoju. Ale grunt, to zgnoić dotychczasowe ideały, skopać i strącić w przepaść. Strącić w przepaść! A później narzekać. Ot, wtedy człowiek jest normalnym. Wtedy człowiek jest Polakiem. Nic od siebie, nic dla innych.
Wszystko dla mnie.
Michał Cisło
michal-cislo@wp.pl
| . 2009.12.26 00:57:35 IP: 188.147.83.10 | Brawo ANAL:D |
| SS. 2009.12.25 13:50:41 IP: 83.4.143.173 | "wiesz np. co to jest blue ray?" Nooo, co życiówka... ^^ |
| ANALfabeta 2009.12.23 22:04:40 IP: 83.4.148.107 | napisales drogi michale "(...)stoją w miejscu na własne życzenie. Czy to w rozwoju technologicznym(...)" dlaczego tak sadzisz?? wiesz np co to jest blue ray? wiesz kto zlamal kod enigmy? ooo a wiesz cos moze o najwikszym informatyku ktory na targach w latach 60 zaprezentowal komputer z moca obliczeniowa kilkanascie razy wieksza niz komputer amerykanski? wymieniac dalej? wyobraz sobie ze nasze zacofaie technologiczne wynika z faktu braku pieniedzy na dalszy rozwoj projektu wspomniany wyzej "blue ray" czyli niebieski laser polacy sprzedali amerykana zeby miec kase na prowadzenie dalszych badan a duzo wczesniej kiedy nasz najwieszy przyjaciel zwiazek radziecki nad nami panowal to nie mogl nasz pomysl wyjsc b o to byl ich pomysl... wiec prosze ja Ciebie jak nie masz pojecie na jakis temat to sie nie odzywaj i nie komentuj bo racji mozesz nie miec |
| innowacyjna 2009.06.09 22:34:46 IP: 83.4.135.114 | A ja wyczytałam ostatnio w Focusie, że na wychowanie dzieci ABSOLUTNIE wpływu nie mają rodzice. A jeżeli ten wpływ jest, to w bardzo znikomym stopniu. Sam/a spójrz na zachowania młodzieży. Ile z nich SAMODZIELNIE zarabia na swoje potrzeby, rzeczy, nie otrzymując żadnej pomocy finansowej od rodziców. Często jedynie dziadkowie lub dalsza rodzina są dla nich ratunkiem. Na wychowanie dzieci wpływa przede wszystkim ich środowisko, grupa i wartości, jakie to dziecko wyznaje. |
| mshm 2009.06.08 15:31:18 IP: 78.8.228.254 | hmm dziwny ten tekst. twierdzisz że dla Twoich dziadków (sic!) książka wydana po łacinie była czymś niezwykłym, bo o języku polskim nie było mowy? naprawdę sądzisz, że w okresie romantyzmu wszyscy czytali poezję? idę o zakład, że kiedyś czytało tyle samo ludzi co teraz. czy według Ciebie ten problem naprawdę dotyczy tylko Polaków i dla Polaka właśnie książka była kiedyś magią? Śmieszne te Twoje tezy. Internet, TV i radio wcale nie wyparło książek tylko dostarczyło ich gorszych odpowiedników ludziom, którym i tak na książkach nie zależało. nie należy twierdzić, że to coś nowego. problem tkwi w wychowaniu rodziców, rodziców rodziców i rodziców rodziców rodziców. |
| :) 2009.03.27 08:41:48 IP: 83.14.224.106 | Czemu wrzucasz wszystkich dorosłych do jednego worka?Osobiście obracam się w towarzystwie ludzi dla których dobra lektura jest chlebem powszednim i którzy pilnują, by ich dzieci brały książkę do ręki.Jesteś troszkę niesprawiedliwy.Żeby stawiać tak poważne hipotezy należy oprzeć się na badaniach,statystykach, a nie poczytać fora internetowe.Myślę również,że w swoich tekstach narzucasz swoje zdanie i nie dajesz żadnych alternatyw.Uważam również,że idziesz na łatwiznę,bo krytykować i narzekać to każdy potrafi ale dać receptę na to,by było lepiej,to dopiero wyzwanie.Czytając Twoje artykuły uważam Ciebie za osobę niezwykle inteligentną i wierzę,że stać Ciebie na coś bardziej optymistycznego.I jeszcze jedna sprawa-to jest moje i wyłącznie moje zdanie i proszę innych,by nie dodawali komentarzy do komentarzy a odnosili się to tekstu.Pozdrawiam Ciebie Michale :) |
| ;) 2009.03.25 21:27:55 IP: 83.8.2.165 | Ciekawy temat. Trafiłeś z porównaniem w 10! Gratuluję pomysłu i oby tak dalej;-) Co do czytania i Ty i ja wiemy, że to trzeba pokochac;) |
| samanta 2009.03.25 09:14:56 IP: 83.25.179.215 | Osoba poniżej albo kompletnie nie orientuje się we współczesnych realiach , albo ma być to kolejna próba sprawienia przykrości autorowi... Felieton dotknął problemu , dla mnie bomba! |
| ech 2009.03.25 07:42:48 IP: 83.14.224.106 | Ach ci wstrętni ludzie,pozamykali wszystkie książki na klucz i pod groźbą śmierci zakazują ich czytania...ech... |
W dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.
Wałbrzych dołączył do Świdnicy. I nie chodzi i zmiany administracyjne. W tym tygodniu nie tylko w mieście Romana Szełemeja, ale i Wojciecha Murdzka emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale po kolei…Zaczęło się w Świdnicy. W związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej ktoś na skwerze postawił krzyż upamiętniający tę tragedię. Najprawdopodobniej bez zgody i wiedzy urzędników. Dzień później ktoś inny, również nie wiadomo kto, postanowił się go pozbyć. Jak pomyślał tak zrobił. Krzyż został zniszczony. Ostatecznie połamany trafił do kościoła przy ulicy Kotlarskiej. Oczywiście nikt nie przyznał się zarówno do jego postawienia jak i zniszczenia. W Wałbrzychu krzyża nie było, ale emocji nie brakowało. Na sesji rady miejskiej podczas której głosowano w sprawie likwidacji wałbrzyskich szkół, jeden ze strażników miejskich zdecydował się podjąć interwencję wobec mieszkańca, który głośnymi komentarzami „zakłócał” obrady. Konkretnie głośno mówił to, co sądzi o decyzji radnych i władz miasta.
Aż siedemdziesięciu samorządowców z Przedgórza Sudeckiego i Śląska przyjechało do Świdnicy na zaproszenie prezydenta Wojciecha Murdzka.
Około 50 sekund i 500 metrów potrzebuje średnio mieszkaniec naszego miasta, aby zjeść jednego hamburgera lub cheeseburgera. Wyliczyliśmy to na podstawie pustych pudełek i opakowań, w których dostaje się jedzenie kupując w okienku dla „zmotoryzowanych klientów”.
czytaj więcej