Zbudowano go sto lat temu, teraz potrzebuje remontu. Jubileusz Domu Zdrojowego w Szczawnie Zdroju jest zaplanowany na wrzesień, a do tego czasu kierownictwo uzdrowiska chce zdobyć fundusze na gruntowny remont zabytku.
Głównym źródłem mają być środki unijne. Największa budowla Szczawna Zdroju powstała w 1909 roku jako Grand Hotel Śląski, a jej właścicielem była rodzina Hochbergów. Na tamte czasy stanowiła przykład supernowoczesnej inwestycji. W budynku zastosowano elektryczne windy, centralny odkurzacz oraz ogrzewanie, a nawet klimatyzację. Pobyt, zwłaszcza w sezonie, w jednym z ponad 300 pokoi, był towarzyską nobilitacją. Ta opinia nie dziwi, zważywszy, że zatrzymywały się tam koronowane głowy, na przykład cesarz Wilhelm II, król grecki Konstantyn I, a także lord Winston Churchill, późniejszy premier Wielkiej Brytanii. Teraz obecność błękitnej krwi może się objawić w postaci wizyty potomka rodziny Hochbergów, księcia Bolka Hochberg von Pless, ostatniego żyjącego wnuka księżnej Daisy, właścicielki zamku Książ.
- Chcielibyśmy, aby książę był obecny na uroczystym raucie, który szykujemy na wrzesień. Naszym marzeniem jest, aby można było zaprosić gości na jubileuszowe przyjęcie do ogrodu zdrojowego – mówi Beata Szczepankowska, prezes Uzdrowiska Szczawno – Jedlina SA.
Szefowa spółki ocenia, że odnowienie nie poddanego nigdy gruntownemu remontowi budynku mogłoby kosztować nawet 100 mln zł. Kwota ogromna, ale gdy weźmie się pod uwagę, że na Dolny Śląsk trafi już wkrótce pnad 250 mln funduszy unijnych z przeznczeniem na inwestycje, robi się realna. Zwłaszcza, że wicemarszałkowi Dolnego Śląska, Piotrowi Borysowi, też zależy, aby jubileuszowe obchody pokazały najpiękniejszy zabytek uzdrowiska z jak najlepsze strony.
- Czekamy tylko na dobre projekty – tłumaczy marszałek
Barbara Szeligowska / 30minut
W dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.
Wałbrzych dołączył do Świdnicy. I nie chodzi i zmiany administracyjne. W tym tygodniu nie tylko w mieście Romana Szełemeja, ale i Wojciecha Murdzka emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale po kolei…Zaczęło się w Świdnicy. W związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej ktoś na skwerze postawił krzyż upamiętniający tę tragedię. Najprawdopodobniej bez zgody i wiedzy urzędników. Dzień później ktoś inny, również nie wiadomo kto, postanowił się go pozbyć. Jak pomyślał tak zrobił. Krzyż został zniszczony. Ostatecznie połamany trafił do kościoła przy ulicy Kotlarskiej. Oczywiście nikt nie przyznał się zarówno do jego postawienia jak i zniszczenia. W Wałbrzychu krzyża nie było, ale emocji nie brakowało. Na sesji rady miejskiej podczas której głosowano w sprawie likwidacji wałbrzyskich szkół, jeden ze strażników miejskich zdecydował się podjąć interwencję wobec mieszkańca, który głośnymi komentarzami „zakłócał” obrady. Konkretnie głośno mówił to, co sądzi o decyzji radnych i władz miasta.
Aż siedemdziesięciu samorządowców z Przedgórza Sudeckiego i Śląska przyjechało do Świdnicy na zaproszenie prezydenta Wojciecha Murdzka.
Około 50 sekund i 500 metrów potrzebuje średnio mieszkaniec naszego miasta, aby zjeść jednego hamburgera lub cheeseburgera. Wyliczyliśmy to na podstawie pustych pudełek i opakowań, w których dostaje się jedzenie kupując w okienku dla „zmotoryzowanych klientów”.
czytaj więcej