Tak twierdzą byli górnicy ze Stowarzyszenia Ubezpieczonych w Wałbrzychu, pozbawieni tego podstawowego przywileju. Stracili ekwiwalent, gdy odebrano im renty zawodowe. Po wielu protestach, z głodówką włącznie, wywalczyli emerytury, ale już bez dopłat za węgiel. Teraz będą się domagać jego przywrócenia.
- Odbija się nam czkawką pospieszny i źle przygotowany proces likwidacji kopalń – mówi Andrzej Byra ze Stowarzyszenia Ubezpieczonych.
Według górników, poszkodowanych może być około 300 osób. Jedna z nich, to Ryszard Jaśkowski. Kilka lat temu znalazł się w grupie najbardziej pokrzywdzonych. Stracił rentę, a ze stwierdzoną pylicą nie miał co marzyć o pracy. Razem z kolegami brał udział w protestach i głodówkach. Emeryturę wywalczył, ale bez deputatu.
- Nigdy go nie odzyskałem, choć prawnie mi przysługuje, bo przepracowałem więcej niż 10 lat. Zamierzam złożyć pozew w sądzie – mówi Jaśkowski.
Górnicy największy problem mają z radcą prawnym Spółki Restrukturyzacji Kopalń w Wałbrzychu.
- Nie odpowiada na nasze pisma, a kiedy przychodzimy osobiście, straszy, że złożenie pozwu będzie kosztować 1200 zł. Składa obietnice, że od września spółka będzie wypłacać ekwiwalent, ale na obietnicach się kończy. Ostatnio oświadczył, że deputat będzie wypłacany od kwietnia, ale bez wyrównania – wyjaśnia Andrzej Byra.
Na szczęście, kilkanaście osób nie zważało na pogróżki spółki i złożyło pozwy w sądzie.
- Sąd uznał, że górnicy mają prawo do ekwiwalentu wraz z wyrównaniem za okres, kiedy go nie pobierali. Na tej podstawie będziemy kierować do sądu kolejne sprawy – mówi Byra.
Ryszard Jaśkowski liczy, że odzyska około 2600 zł plus odsetki za okres od 1 grudnia 2006 roku do dziś.
- Apeluję do górników, którzy mają niewyjaśnioną sprawę ekwiwalentu, aby zgłaszali się do Stowarzyszenia Ubezpieczonych przy ul. Moniuszki 2 – zachęca Andrzej Byra.
W stowarzyszeniu podpowiedzą, w jaki sposób można odzyskać utracony dodatek.
Szela / 30minut
W dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.
Wałbrzych dołączył do Świdnicy. I nie chodzi i zmiany administracyjne. W tym tygodniu nie tylko w mieście Romana Szełemeja, ale i Wojciecha Murdzka emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale po kolei…Zaczęło się w Świdnicy. W związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej ktoś na skwerze postawił krzyż upamiętniający tę tragedię. Najprawdopodobniej bez zgody i wiedzy urzędników. Dzień później ktoś inny, również nie wiadomo kto, postanowił się go pozbyć. Jak pomyślał tak zrobił. Krzyż został zniszczony. Ostatecznie połamany trafił do kościoła przy ulicy Kotlarskiej. Oczywiście nikt nie przyznał się zarówno do jego postawienia jak i zniszczenia. W Wałbrzychu krzyża nie było, ale emocji nie brakowało. Na sesji rady miejskiej podczas której głosowano w sprawie likwidacji wałbrzyskich szkół, jeden ze strażników miejskich zdecydował się podjąć interwencję wobec mieszkańca, który głośnymi komentarzami „zakłócał” obrady. Konkretnie głośno mówił to, co sądzi o decyzji radnych i władz miasta.
Aż siedemdziesięciu samorządowców z Przedgórza Sudeckiego i Śląska przyjechało do Świdnicy na zaproszenie prezydenta Wojciecha Murdzka.
Około 50 sekund i 500 metrów potrzebuje średnio mieszkaniec naszego miasta, aby zjeść jednego hamburgera lub cheeseburgera. Wyliczyliśmy to na podstawie pustych pudełek i opakowań, w których dostaje się jedzenie kupując w okienku dla „zmotoryzowanych klientów”.
czytaj więcej