Świdniccy samorządowcy postanowili nagrodzić Krzysztofa Kondarenko, który zawiadomił pogotowie o wypadku autobusu w Świdnicy.
Dzięki temu służby błyskawicznie rozpoczęły akcję ratunkową. Mężczyzna ten ratował również dzieci i ich opiekunów, poszkodowanych w wypadku.
– To jak najbardziej normalne zachowanie, ale niestety takiej odwagi i działania w wielu sytuacjach życiowych brakuje, stąd nasza decyzja – mówią zgodnie Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy, Zygmunt Worsa, świdnicki starosta oraz Teresa Mazurek, wójt gminy Świdnica.
Zaskoczenia nie kryje sam Krzysztof Kondarenko.
– Zupełnie przypadkowo znalazłem się w tym miejscu. Jechałem z Jeleniej Góry i pobłądziłem w Świdnicy. Jechałem za samochodem ciężarowym, który wiózł drzewo. Kierowca tego auta zawrócił przed wiaduktem. Zatrzymałem się więc i ja, by spytać o drogę. Wtedy wydarzył się ten wypadek – mówi Krzysztof Kondarenko.
Z przejęcia w pierwszej chwili nie był wstanie wybrać numeru do służb.
– Za drugim razem wcisnąłem 999 i dodzwoniłem się na pogotowie. Od razu przyjęto zgłoszenie, ale nie wiedziałem, gdzie się znajduję. Ktoś mi podpowiedział, jaka to ulica. Dziś jej nazwy nie pamiętam – dodaje i relacjonuje. – Od razu po zgłoszeniu pobiegłem do autobusu i zacząłem wyciągać dzieci, które były ranne. Dobiegły do mnie jakieś inne osoby i wspólnie je wyciągaliśmy. Najciężej rannych nie ruszaliśmy, by zajęli się nimi medycy. Jestem policjantem w Jeleniej Górze, wiele rzeczy widziałem, ale ten wypadek mocno mną wstrząsnął.
Bohaterem się nie czuje.
– Myślę, że każdy postąpiłby podobnie na moim miejscu. Nic wielkiego nie zrobiłem. Jestem zaskoczony nagrodą. Tak naprawdę do jej przyjęcia i opowiedzenia o tym, co się wydarzyło, namówiła mnie moja rodzina. Uznała, że takich ludzkich odruchów nie jest wiele i warto o tym powiedzieć. Stąd moje świadectwo – mówi Krzysztof Kondarenko.
Źródło: um.swidnica.pl
W dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.
Wałbrzych dołączył do Świdnicy. I nie chodzi i zmiany administracyjne. W tym tygodniu nie tylko w mieście Romana Szełemeja, ale i Wojciecha Murdzka emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale po kolei…Zaczęło się w Świdnicy. W związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej ktoś na skwerze postawił krzyż upamiętniający tę tragedię. Najprawdopodobniej bez zgody i wiedzy urzędników. Dzień później ktoś inny, również nie wiadomo kto, postanowił się go pozbyć. Jak pomyślał tak zrobił. Krzyż został zniszczony. Ostatecznie połamany trafił do kościoła przy ulicy Kotlarskiej. Oczywiście nikt nie przyznał się zarówno do jego postawienia jak i zniszczenia. W Wałbrzychu krzyża nie było, ale emocji nie brakowało. Na sesji rady miejskiej podczas której głosowano w sprawie likwidacji wałbrzyskich szkół, jeden ze strażników miejskich zdecydował się podjąć interwencję wobec mieszkańca, który głośnymi komentarzami „zakłócał” obrady. Konkretnie głośno mówił to, co sądzi o decyzji radnych i władz miasta.
Aż siedemdziesięciu samorządowców z Przedgórza Sudeckiego i Śląska przyjechało do Świdnicy na zaproszenie prezydenta Wojciecha Murdzka.
Około 50 sekund i 500 metrów potrzebuje średnio mieszkaniec naszego miasta, aby zjeść jednego hamburgera lub cheeseburgera. Wyliczyliśmy to na podstawie pustych pudełek i opakowań, w których dostaje się jedzenie kupując w okienku dla „zmotoryzowanych klientów”.
czytaj więcej