Konflikt Gruzji z Rosją pokazuje jak wielce zakłamana jest polityka. Oto matka Rosja staje w obronie uciśnionych przez Gruzję Osetyńców i Abchazów, deklarując przy tym obu narodom pomoc w pełnym usamodzielnieniu się, a raczej w pełnej separacji od ojczyzny Stalina. A przecież niedawno Rosjanie nie chcieli uznać separacji Kosowa, o Czeczenii już nie wspominając. Z drugiej strony część państw (w tym Polska) uznaje niepodległość Kosowa, czyli oderwanie tej prowincji od Serbii, popiera separatystyczne dążenia Czeczeńców, Tybetańczyków i innych uciśnionych narodów , ale jednocześnie murem staje po stronie Gruzji, podkreślając nienaruszalność granic byłej republiki Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. W tym miejscu rodzi się pytanie: dlaczego nikt oficjalnie nie popiera separatystów z Irlandii Północnej, z Kraju Basków, Quebeku czy naszego Śląska? Odpowiedź jest prosta: nie ma w tym żadnego interesu. Ani politycznego, ani ekonomicznego. Nie łudźmy się: Rosji nie zależy na uciśnionych Osetyńcach i Abchazach. Rosja za wszelką cenę chce odbudować swoją mocarstwową pozycję na światowej scenie (przez pokaz siły militarnej oraz przez dominację na rynku gazu ziemnego i ropy naftowej), a przy okazji utemperować nieprzychylnych sąsiadów.
A Gruzja? Za wszelką cenę broni swojego stanu posiadania. Także za cenę życia swoich obywateli. I jak w tej sytuacji powinna zachować się wspólnota międzynarodowa, w tym Polska? Stanowczo, ale też rozważnie. Gdy giną niewinni ludzie, to nie ma czasu na dywagacje, tylko trzeba jak najszybciej przerwać działania wojenne i zapewnić pomoc humanitarną dla ludności cywilnej. A potem, przy udziale wszystkich stron konfliktu, trzeba jak najszybciej znaleźć sposób na trwałe uniknięcie kolejnych przypadków agresji, która mogłaby mieć tragiczne skutki dla niewinnych ludzi. W ostatnich tygodniach politycy różnych narodowości mówili dużo i płomiennie na temat sytuacji w Gruzji. Niestety, w zdecydowanej większości przypadków mówili o polityce, a nie o ludziach.
Źródło: Robert Radczak / 30minut
W dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.
Wałbrzych dołączył do Świdnicy. I nie chodzi i zmiany administracyjne. W tym tygodniu nie tylko w mieście Romana Szełemeja, ale i Wojciecha Murdzka emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale po kolei…Zaczęło się w Świdnicy. W związku z drugą rocznicą katastrofy smoleńskiej ktoś na skwerze postawił krzyż upamiętniający tę tragedię. Najprawdopodobniej bez zgody i wiedzy urzędników. Dzień później ktoś inny, również nie wiadomo kto, postanowił się go pozbyć. Jak pomyślał tak zrobił. Krzyż został zniszczony. Ostatecznie połamany trafił do kościoła przy ulicy Kotlarskiej. Oczywiście nikt nie przyznał się zarówno do jego postawienia jak i zniszczenia. W Wałbrzychu krzyża nie było, ale emocji nie brakowało. Na sesji rady miejskiej podczas której głosowano w sprawie likwidacji wałbrzyskich szkół, jeden ze strażników miejskich zdecydował się podjąć interwencję wobec mieszkańca, który głośnymi komentarzami „zakłócał” obrady. Konkretnie głośno mówił to, co sądzi o decyzji radnych i władz miasta.
Aż siedemdziesięciu samorządowców z Przedgórza Sudeckiego i Śląska przyjechało do Świdnicy na zaproszenie prezydenta Wojciecha Murdzka.
Około 50 sekund i 500 metrów potrzebuje średnio mieszkaniec naszego miasta, aby zjeść jednego hamburgera lub cheeseburgera. Wyliczyliśmy to na podstawie pustych pudełek i opakowań, w których dostaje się jedzenie kupując w okienku dla „zmotoryzowanych klientów”.
czytaj więcej