Tomasz Chyziński, po prawie dwuletniej rowerowej wędrówce, wrócił do rodzinnego Wałbrzycha. Można zaryzykować stwierdzenie, że w naszym mieście nie ma cyklisty, który mógłby się wykazać przejechaniem poza Polską tak wielkich przestrzeni, a i w całym kraju można ich policzyć na palcach jednej ręki. – Gdy ostatni raz sprawdzałem licznik na rowerze, zanim mi się zepsuł, miałem już za sobą kilkanaście tysięcy kilometrów, a byłem wtedy w środku Ameryki Południowej. Do końca podróży wiele mi jeszcze brakowało – informuje pan Tomasz, 37 – letni mieszkaniec Podzamcza. To, czego dokonał, nadaje się do opisania nawet w książkowej publikacji i wałbrzyski śmiałek nie wyklucza, że kiedyś zajmie się obszernym z relacjonowaniem rajdu przez kontynenty. Potrzeba wyjątkowej fizycznej odporności, odwagi i hartu ducha, by pomyślnie ukończyć takie przedsięwzięcie. To, co poniżej, jest zaledwie niewielkim skrótem wyprawy przez kontynenty, drobną cząstką jego przeżyć.
Północny sprawdzian
Po raz pierwszy poważnie przetestował swój organizm przed kilkoma laty, kiedy przejechał rowerem całą Skandynawię, by dotrzeć do norweskiego Nordkapp, najdalej na północ wysuniętego miejsca na naszym kontynencie. Po drodze żywił się m.in. grzybami i jagodami. Podróż za koło podbiegunowe była też sprawdzianem, jak radzić sobie bez pełnego portfela. Aby zarobić na podstawowe potrzeby, zbierał po drodze plastikowe butelki po napojach, które następnie sprzedawał. Wyprawa przez obie Ameryki była już skrupulatnie przygotowana od strony finansowej, a pieniądze na nią zarobił pracując przez kilka lat w Anglii. Swoją wyjątkową podróż rozpoczął w sierpniu 2006 r. i po długim rajdzie dotarł do Hiszpanii. Następnie samolot przeniósł go do Buenos Aires. Nie zdążył się nawet rozejrzeć po mieście, gdy skradziono mu rower. Przykra niespodzianka mogła nawet uniemożliwić panu Tomaszowi dalszą wyprawę, ale nie załamała go i niebawem kupił nową maszynę, którą rozpoczął przemierzanie Ameryki Południowej.
Rowerem po autostradzie
Przejechał wszerz Argentynę, dojeżdżając do Santiago de Chile. Potem były Andy i Atacama, dla podróżników prawdziwe piekło na ziemi, najbardziej sucha pustynia na świecie. Poruszał się autostradą Panamericana (na tym kontynencie rowerzyści mają taka możliwość), co 80 – 100 km zatrzymując się na posiłek w przydrożnych gospodach. Duże wrażenie zrobił na nim park narodowy Kwitnąca Pustynia, ze wspaniała roślinnością, a także opuszczone miasta w Chile, pozostałość po krwawej dyktaturze Pinocheta. Z poziomu morza wspiął się w Boliwii na wysokość 4600 m npm., docierając do równiny Altiplano. Strome podjazdy i długie, karkołomne zjazdy, wałbrzyszanin będzie długo pamiętał. Potem osiągnął i zwiedził niezwykle malowniczo i najwyżej na naszym globie położoną stolicę La Paz. Z rajdu przez Boliwię i Peru szczególnie utkwiło mu w pamięci jezioro Titicaca oraz płaskowyż Nazca, wyglądem przypominający kosmodrom z systemem linii, które z lotu ptaka wyglądają na zwierzęta lub figury geometryczne. To jedna z nierozwiązanych zagadek naszej planety. W Limie mocne wrażenie zrobiły na panu Tomaszu zapuszczone i przygnębiające osiedla biedoty. Potem wspinał się stromymi zboczami gór Ekwadoru, docierając do Kolumbii, a następnie Wenezueli. Łodzią przeprawił się do Trynidadu Tobago, by z powrotem znaleźć się w Wenezueli. Później jego trasa wiodła przez Gujanę, z której najlepiej pamięta dziewiczą dżunglę nie tkniętą ludzką stopą, Surinam i Gujanę Francuską, gdzie oglądał wystrzelenie francuskiego satelity. Północna część Brazylii, to dżungla zamieszkała przez Indian, których pan Tomasz często spotykał podczas podróży. Odwiedził w tym kraju Manaus i Macapę u ujścia Amazonki. Samolotem dotarł do Panamy, oglądając słynny kanał, a stamtąd jechał dalej rowerem przez Kostarykę, N i k araguę, Honduras, Salwador, Gwatemalę, Belize do granic Meksyku. W tym kraju podziwiał m.in. Wystające z dżungli piramidy Majów i stolicę, największą aglomeracją na naszym globie.
Przez Niagarę do brata
Przed wałbrzyskim śmiałkiem pojawiły się Stany Zjednoczone. Przejechał tam przez stany: Texas, Luizjana, Tennessee, Kentucky, West Virginia, Wirginia, Delaware i New York. Koniec długiej i wzbudzającej podziw dla wytrwałego rowerzysty wyprawy nastąpił 30 czerwca tego roku w Kanadzie (granicę przekroczył w pobliżu wodospadu Niagara), gdzie w Burlington koło Toronto mieszka na stałe jego brat. Pan Tomasz nie zamierzał jednak dłużej u niego pozostać, gdyż chciał zdążyć do kraju na złote wesele swoich rodziców.
Smażone mrówki
Trudno, by na tak ogromnych przestrzeniach i drogach o różnej nawierzchni, nie mieć kłopotów ze sprzętem. Już w Argentynie seryjnie „strzelały” mu opony, a w Chile podczas zjazdów pękały szprychy. W Ekwadorze skorzystał z pomocy technicznej życzliwej grupy rowerzystów, którym zaimponowała jego wyprawa. Były i inne problemy, ale po pomyślnym finale podróży odeszły w niepamięć. Jak każdy rasowy podróżnik, smakował specjały krajów, przez które przejeżdżał, m.in… grzechotnika, pancernika, pieczoną świnkę morską oraz smażone mrówki i ich jaja. Bardzo obawiał się chorób, głównie dengi i malarii, na którą nie wynaleziono jeszcze skutecznej szczepionki, a także nieprzewidywalnych tubylców, zwłaszcza tych zdesperowanych biedą. Ale szczęśliwie dotarł do celu, także mimo koszmarnych upałów i przenikliwego, wysokogórskiego zimna. Tyle w największym skrócie. - Tego, co przeżyłem, nikt mi nie odbierze. Podziwiałem najpiękniejsze miejsca na świecie, ogromne miasta i wspaniałą przyrodę. Zdobycze cywilizacji oraz zabytki odległej i zamierzchłej przeszłości, a także ludność niemal pierwotną. Poznawałem zwyczaje mieszkańców wielu krajów. Przezwyciężałem chwile słabości, poradziłem sobie z tęsknotą za bliskimi i z wieloma przeciwnościami losu. Zgromadziłem dzięki temu wielki kapitał. Zawsze będę wracał do przeżytych w podróży chwil, pozostaną w moich wspomnieniach do końca życia – tak podsumował swoją wyprawę Tomasz Chyziński. Teraz przygotowuje się do kolejnej,
imponującej podróży – do Australii i Azji.
Źródło: Andrzej Basiński / 30minut
Pomosty nad zalewem Witoszówka już otwarte. Kilka dni temu zakończyły się prace remontowe. Ze względu na zły stan techniczny konieczne było zbudowanie zupełnie nowych balustrad ochronnych. Balustrada na każdym z dwóch pomostów ma długość 104 cm i wykonana została z metalu oraz drewna. Oprócz montażu nowych balustrad na pomostach wymieniono zmurszałe deski, a całą drewnianą nawierzchnię zaimpregnowano środkami grzybobójczymi i oczyszczono z ptasich odchodów. Niestety z tym ostatnim sobie radzić na bieżąco. Zamieszkujące nad zalewem mewy, które są pod ochroną, w dalszym ciągu wykorzystują balustrady jako miejsce swojego odpoczynku. Ptaki mają się u nas dobrze, a według opinii ornitologa ich populacja wzrasta, co jest ewenementem na tak niewielkim akwenie, jakim jest świdnicki zalew. Red
Źródło: 30minut
Około 3000 osób odwiedziło wałbrzyską giełdę pracy i edukacji, na której prezentowały się zakłady produkcyjne z regionu, spółki miejskie, jednostki pośredniczące oraz szkoły i uczelnie wyższe. Była to okazja dla wielu mieszkańców, na znalezienie zatrudnienia, uzyskanie informacji o możliwościach podnoszenia kwalifikacji oraz wymaganiach jakie stawiają pracodawcy. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu, w marcu tego roku w placówce zarejestrowanych było prawie 13 tysięcy osób. Stopa bezrobocia sięga zatem nieco ponad 20%, natomiast w całym województwie bez legalnej pracy pozostaje 13,6% jego mieszkańców. Urząd pracy posiada jednak oferty zatrudnienia między innymi w takich branżach jak hotelarstwo i gastronomia, budowlana, handlowa oraz dla pracowników biurowych. Dostępna jest również praca za granicą przy pakowaniu i zbiorach owoców oraz na taśmach produkcyjnych.
czytaj więcejPiętnastu przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw oraz pięć organizacji pozarządowych wzięło udział w cyklu szkleń dotyczących społecznie odpowiedzialnego biznesu. Uczestnicy warsztatów „Dolnośląskiej Akademii Menadżerów CSR” mieli okazję zdobyć wiedzę, w jaki sposób łączyć cele ekonomiczne oraz prospołeczne w swoich branżach. - To nie jest tylko przekazywanie „suchych” informacji. Te szkolenia, to przede wszystkim spotkanie ludzi, którym się chce robić coś ważnego i sensownego - opowiada Paweł Niziński, trener z organizacji „Goodbrand” Warszawa. Była to już trzecia edycja cyklu szkoleniowego w ramach projektu „Współpraca międzysektorowa – projekt na rzecz odpowiedzialnego biznesu”. Podczas warsztatów indywidualnych i grupowych przedstawiciele przedsiębiorstw oraz organizacji, wypracowali metody wdrażania strategii CSR oraz utrzymywania jej w swojej działalności. - Wszystko zależy od tego z jakim zapałem podejdziemy do tych działań. W jaki sposób je będziemy koordynować i organizować. Często jest tak, że od jednego pomysły, lawinowo tworzą się w głowie następne, a idea wciąż się rozwija – podkreśla Miłosz Krężlewski, uczestnik szkoleń z firmy „MTM Polska”. Kreatywność uczestników zaowocowała konkretnymi pomysłami, które mają nadać ich działalności charakter biznesu społecznie odpowiedzialnego. Polega on na łączeniu celów ekonomicznych oraz prospołecznych, jak kultura, ekologia, czy edukacja. - Prowadzimy z koleżankami Brafiterię, czyli sprzedajemy biustonosze. Naszymi klientami są kobiety i to na ich dobrym samopoczuciu nam zależy. - mówi Justyna Dąbrowska, uczestniczka szkoleń – Oprócz tego promujemy edukację prozdrowotną oraz wszelkiego rodzaju aktywność tego środowiska na terenie Wałbrzycha – podkreśla. Zadaniem projektu jest zbudowanie współpracy międzysektorowej pomiędzy małym i średnim biznesem, organizacjami pozarządowymi oraz jednostkami samorządu terytorialnego.
czytaj więcejPismo, które wysłał do jednostek gminnych Robert Hadaś, skarbnik Wałbrzycha nie pozostawia złudzeń. Sytuacja finansowa naszego miasta jest tragiczna. Czy to już koniec marzeń o wielkim Wałbrzychu? „Informuję, że przy obecnym planie i sposobie gospodarowania środkami pieniężnymi gmina nie jest w stanie w pełni zrealizować planowanych zadań. W związku z powyższym proszę o oszczędne gospodarowanie środkami i dokonywanie wyłącznie wydatków obligatoryjnych (w tym wynikających z zawartych umów). W obecnej sytuacji należy zaniechać zawierania nowych umów, które nie są niezbędne dla funkcjonowania jednostki, jak również powstrzymać się od dokonywania różnego rodzaju zakupów” - czytamy w dokumencie. Nasze miasto boryka się z dużymi kłopotami finansowymi, a kasa świeci pustkami. Tajemnicą poliszynela jak fakt, że to m.in. ze względów ekonomicznych zlikwidowano kilka palcówek oświatowych w Wałbrzychu. Żaden z banków nie chce również udzielić kredytów naszej gminie.
czytaj więcejW dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.