Dokończ zdanie: gdybym został prezydentem, to numerem jeden na liście moich zadań byłoby...? Bo moim: wetowanie. A wetowałbym tak długo, dopóki posłowie nie zaczęliby interesować się sprawami własnego kraju, tworząc logiczne ustawy i wprowadzając je w życie, a nie pomysłami rządów naszych sojuszników i sąsiadów, które koniecznie muszą zaistnieć także i u nas. Bo system ten, jak się okazuje, nie ma ani rąk, ani nóg, ani chociażby szans na minimalny sukces. I to dlaczego? Bo źle sformułowane są dekrety naszych sąsiadów, czy po prostu my nie potrafimy odróżnić jawy od rzeczywistości?
A jak wszystkim wiadomo – absurdów u nas nie brakuje. Co więcej – ludzie utrzymywani z naszych podatków dostarczają nam w tygodniu tyle atrakcji, że gdyby ktoś mnie obudził w nocy z piątku na sobotę, to byłbym w stanie podać minimum trzy różne sytuacje z ostatnich pięciu dni. I rozśmieszony zasnąłbym na nowo. Ale boję się, że za kilka tygodni w ogóle nie będę spał.
Palenie zabija. A tak przynajmniej twierdzą nasi posłowie, którzy lada dzień mają przystąpić do głosowania nad nową ustawą, wprowadzającą zakaz palenia papierosów we wszystkich miejscach publicznych. I skoro sprawdziło się to i w Anglii, i w Irlandii, to u nas też tak będzie. Takie przynajmniej mamy zapewnienia. Co prawda publicznie gwarantują nam to ludzie, którzy sami są niepalący, ale nad nowym zakazem pracują głównie ci, którzy na co dzień kopcą jak lokomotywa Brzechwy. I gdzie tu sens? Bo przecież nie będziemy dyskutowali nad argumentami osób palących. Dziwnym trafem – ich to nie dotyczy. Co więcej – całość nowego pomysłu sprowadza się jedynie do ograniczenia ich i mojej wolności. Bo według tego, co sam już wyczytałem, według zapowiedzi inicjatorów i według wstępnych zapisów – zapalić będę mógł jedynie w domu. A że jestem nałogowcem, to jak sobie poradzę na zewnątrz? Przystanki – nie. Chodniki – nie. Poczekalnie – nie. Parki – nie. To gdzie? Mam się czuć jak ryba bez wody? Jak małpa bez banana? Krowa bez trawy? Cokolwiek. Pewne jest natomiast to, że palić będzie można również w samochodach. To takie pocieszenie od rządu i możliwość wyboru, gdyby znudziło nam się przesiadywanie w domu. Idąc tokiem rozumowania naszych posłów, zadam inne pytanie: a co z tymi, którzy jeżdżą na skuterach? Czy siedząc na skuterze, mogę zapalić papierosa? Będę wtedy zaliczany do przesiadujących w pojeździe, czy na zewnątrz?
Jakkolwiek jednak by nie było, to zastanawiające jest, że w kraju, który ma ogromne dochody z akcyzy za papierosy(same podwyżki cen z ostatniego miesiąca przyniosą państwu dodatkowe 2,3 mld złotych) bierze się w ogóle takie pomysły pod uwagę. Zresztą, można to sprawdzić na prostym przykładzie. Przygotowując się do tego felietonu obliczyłem, ile wydaję rocznie na papierosy. Wyszło mi ponad 4000 zł. W Polsce mamy 70% niepalącego społeczeństwa i 30% palącego, z czego 3% pali „raz na jakiś czas”. Przyjmując, że statystyki podawane przez media są prawidłowe, wychodzi, że blisko 11 milionów ludzi pali regularnie. A gdy pomnożymy te 11 milinów razy 4000 zł, to o jakich pieniądzach my w ogóle rozmawiamy? Bo mi kalkulator zablokował wynik. A to nie koniec abstrakcji. Pomińmy te statystyki, liczby i fakt, że Ministerstwo Finansów nie chce takich pieniędzy. Zapiski samego projektu są ciekawsze. Przykładowo: gdy pójdziemy sobie, jak co tydzień, do baru na piwo, spotkamy tych samych ludzi co zawsze – białych, czarnych, grubych, chudych, wysokich, niskich, w koszulkach Chillin, w zwykłych koszulkach – i zapalimy w takim miejscu papierosa, to karę finansową nie poniesiemy my, jako łamiący zakaz, tylko właściciel lokalu. A to sprawia, że szef klubu, w którym pracuję, może mnie wysłać do konkurencji „na papierosa”, on wezwie w tym czasie Straż Miejską i mandat wynoszący kilka tysięcy złotych gwarantowany. A ja wyjdę z tego bez szwanku. Ewentualnie z nową paczką papierosów od szefa.
Dlatego proponuję znaleźć kompromis. Bo o ile potrafiłbym zaakceptować częściowy zakaz palenia, obejmujący np. tylko miejsca publiczne, o tyle całkowity nie tylko mnie oburza, ale i dyskryminuje. A o czym mówię, to zrozumieją osoby palące. Zgodzę się, że zapach tytoniu nie dla każdego może być przyjemny, ale nie oszukujmy się – nigdy się nikomu nie dogodzi. Jednych odrzucać będzie odór wypalonego przed chwilą papierosa, innych zbyt intensywny zapach perfum. Czy idąc tym tokiem rozumowania, posłowie powinni zabronić również używania perfum i dezodorantów? A przecież to też wyszłoby na dobre. Dziura ozonowa by się nie powiększała, powietrze byłoby czystsze. Tylko jaki w tym sens? Po co odbijać piłeczkę? Lepiej się zaakceptować. Są niepalący, którym zapach tytoniu nie przeszkadza, są nieużywający perfum, którym ta intensywna woń również życia nie utrudnia. Jeżeli ktoś będzie chciał się wybrać do lokalu, w którym nie pali się papierosów, to niech uda się do tego, który ma przeznaczone do tego specjalne sale. Wtedy i wilk syty, i owca cała. Osobiście nie wyobrażam sobie pubu, czy restauracji, gdzie nie można palić, a gdzie jest alkohol. Bo jaki jest sens wyjścia osoby palącej na piwo, skoro nie może zakurzyć ani w środku, ani na zewnątrz? Mam siedzieć w domu?
Dlatego, po raz drugi, proponuję znaleźć kompromis. Może sensownym rozwiązaniem okaże się przygotowanie ustawy, którą następnie zamieści się, za pośrednictwem mediów, gdzieś w Internecie, a społeczeństwo niech wysyła do pomysłodawców maile ze swoimi propozycjami zmian i poprawek? Gdzie, co i dlaczego tak? Może wspólnie uda się stworzyć przepis, który zadowoliłby obydwie strony? W końcu to nie jest dekret, który dotyczy iście narodu polskiego, jako instytucji, tylko narodu polskiego, jako społeczeństwa. Tu chodzi o nas, o nasze dobro, o nasz komfort, a nie o dobro Irlandczyków, czy Anglików, którym zawdzięczać możemy obecnie całe to zamieszanie. Nikt mnie nie przekona, że palący umierają szybciej i młodziej, mają choroby wieńcowe i potencję. To moje zdrowie, mój świat, moje klocki.
Państwo na mnie zarabia, więc niech się cieszy, a nie utrudnia.
Michał Cisło
michal-cislo@wp.pl
| anonim 2010.04.10 18:13:53 IP: 109.243.221.194 | chichot historii... [*] |
| artek 2010.01.26 22:21:54 IP: 79.186.117.165 | Czy głosowanie za pośrednictwem internetu jest utopijne? Może. Pewne jest, że przynosi to jednak efekty. Nie wiem czy słyszeliście o krytyce internatów na pomysł rządu ws. zablokowania stron o tematyce pedofilskiej. Internauci uznali, że ucierpią na tym "niewinne" serwisy. Pojawiła się fala krytyki i premier wydał list, w którym oświadczył że skoro krytyka internautów jest tak duża, to trzeba na ten temat porozmawiać i przyjrzeć się dokładniej ustawie ;] Czyli... jest szansa! Też nie popieram tej ustawy ws. zakazu palenia. Liczę na pozytywne zakończenie, czyli na zniesienie lub przynajmniej na wspomniany przez Michała kompromis :) Będzie dobrze! |
| do mzwsk 2010.01.26 14:02:41 IP: 79.186.53.83 | No ale z drugiej strony, to kultura jest kwestią indywidualną, bo przecież nie każdy palący śmieci na plaży, czy w innym publicznym miejscu. Zawsze będą tacy, którzy śmiecą i zawsze tacy, którzy będą dbali o miejsce, w którym przebywają. Nie generalizujmy ; ) |
| mzwsk 2010.01.25 23:43:46 IP: 78.8.233.48 | No to nie chodzi chyba tylko o sam zapach ;) Generalnie chodzi o kulturę - jak już palisz to lepiej żebyś nie śmiecił na przykład na plaży bo to obrzydliwe chodzić boso po petach, albo ludzi wkurzają też obcy którzy na przystankach dmuchają im w twarz dymem - po prostu trzeba żyć i dać żyć innym ;) |
| iLLMan 2010.01.25 20:09:45 IP: 78.88.207.35 | Piękna wizja, głosowanie przez internet, ale utopijna. Z resztą każda, pozytywna propozycja zmian w tym kraju uchodzi za utopijną. Licznik jest prosty, nowa ustawa, nowy zakaz, możliwość ściągania z obywateli większych pieniędzy za mandaty. Będzie więcej dotacji na skromne szkolenia dla polityków ;) |
| ;-) 2010.01.25 19:28:03 IP: 188.146.207.81 | Zgadzam się z Michałem. Również jestem osobą palącą, do tego w trakcie SESJI, kto widział studenta (palacza) niepalącego przed egzaminem?! NIKT. Posłowie mają za przeproszeniem pos**ane we łbach. Sami nie palą? I dobrze, ale niech nie zabraniają tego innym. I to ma być wolność? To ja sie z takiej wolności wymeldowywuję od zaraz. Będę palć i raczej nie rzucę. Tak więc będę łamać prawo i pozdrawiam serdecznie wszystkich , z Michałem na czele, którzy również będą to prawo łamać;-) p.s Wymyślmy lepiej prawo, które zabroni, zeby w zimie temperatura spadała poniżej -10 stopni celcjusza. jest równie irracjonalne jak zakaz palenia i zginie mniej osób, bo mróz zabił tylko w ciągu tej nocy 11 os. |
Przyjechali naprawiać zniszczoną drogę tuż przed sylwestrem. Dwa samochody, kilku pracowników. Pięć dni później efekty ich roboty odczuli kierowcy, którym bryły asfaltu uderzają w podwozie i stwarzają zagrożenie dla życia. Piaskowa Góra. Druga pod względem zaludnienia po Podzamczu dzielnica Wałbrzycha Ulica Makuszyńskiego, a konkretnie zjazd z ulicy Nałkowskiej do ulicy Długiej. Odcinek, który każdego dnia pokonuje co najmniej kilkaset samochodów. Pod koniec 2011 roku jej stan techniczny pozostawiał już dużo do życzenia. Głębokie dziury, w które wpadali kierowcy, doprowadzały do furii niejednego zmotoryzowanego. Dlatego widok ekipy remontowej, która pojawiła się dwa dni przed sylwestrem ucieszył okolicznych mieszkańców. Dwa samochody, kilka osób szybko położyły prowizoryczne łaty. Nikt jednak nie spodziewał się, że tak szybko jak pojawił się asfalt, tak szybko zniknie. Pięć dni później baza bitumiczna „wyskoczyła” z dziur na ulicę. Teraz Makuszyńskiego przypomina pole minowe. Kierowcy nie chcąc zniszczyć swoich pojazdów omijają je zjeżdżając na przeciwny pas ruchu. Kto nie zdąży zamyka oczy, a następnie staje na awaryjnych sprawdzić, co uszkodził w aucie. Próbowaliśmy dowiedzieć się w urzędzie miejskim ile kosztowała nas ta inwestycja i kto jest autorem tego dzieła. Do momentu oddania gazety do druku nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Teraz już nie prosimy, a żądamy ujawnienia kwot, które podatnicy ewentualnie zapłacą za tę fuszerkę. Rafał Pawłowski
czytaj więcejAż trzy dni grać będzie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Mieroszowie. Gwiazdą tegorocznego finału będzie znany w całym kraju zespół Jamal. Wielkie granie tradycyjnie otworzy Jam Session, które odbędzie się w Piwniczce, w piątek 6 stycznia o godziny 19.00. W sobotni wieczór, o godzinie 20.00 rozpocznie się „Mieroszowski Koncert Finałowy”, który odbywa się w przeddzień Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To chyba ewenement w skali kraju, ale dzięki temu mieroszowianie bawią się i zbierają datki dłużej, gdyż przychód z biletów zasila konto Fundacji. W jubileuszowym konkursie wystąpią zaprzyjaźnione zespoły z Danii, a także Red Bud z Wrocławia, Fofo i Veal z Mieroszowa. Gwiazdą koncertu będzie znany w całym kraju zespół Jamal. Atrakcją sobotniego koncertu będą niewątpliwie licytacje oryginalnych gadżetów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a w tym roku są to: koszulki kubki oraz specjalnie dla Mieroszowa przygotowane gadżety od znanych zespołów rockowych m.in Coma, The Sixpounder, Faust Again. Bilet na koncert będzie kosztował 20 złotych.
czytaj więcejPo angielsku, niemiecku, francusku, włosku, grecku i po łacinie. Pod koniec roku w Sali Witrażowej Ratusza, wałbrzyszanie spędzili wieczór z najpiękniejszymi polskimi kolędami i pastorałkami wykonywanymi przez członków Grupy Reprezentacyjnej Zespołu Pieśni i Tańca „Wałbrzych”. Dużym zainteresowaniem cieszył się również spektakl bożonarodzeniowych jasełek, zaprezentowany w piątek 30 grudnia 2011 roku, przez członków grup dziecięcych - Skarbki. Był to pierwszy akt z przedstawienia, którego pełną wersję dzieci prezentować będą 22 stycznia 2012 roku, z okazji przypadającego Święta Babci i Dziadka.
Ponad 94 tysiące złotych udało się zebrać w ubiegłym roku podczas XiX Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Świdnicy. Czy i tym razem uda się ustalić kolejny rekord? To zależy tylko od Was. O tym, że świdniczanie mają wielkie sercanie trzeba nikogo przekonywać. Udowodnili to m.in w ubiegłym roku. Działające na terenie miasta dwa sztaby Orkiestry (ZHP i Teletop) zebrały łącznie 94 tysiące złotych. Przez cały dzień na ulicach miasta kwestowało 150 wolontariuszy. Dziewczynek i chłopców z rodzicami, kobiet i mężczyzn, strażaków i harcerzy. W koordynację ich poczynań zaangażowali się opiekunowie, wyznaczeni przez dyrekcje poszczególnych szkół. Wielkie Granie rozpoczął Turniej Tenisa Stołowego. Na scenie świdnickiego Rynku wystąpiły zespoły kapele metalowe: „In Ashes” i „Sensual Sentence” oraz zespół „The Mechanix”, który zaprezentował rockowe wykonanie kolęd. W przerwach między tymi występami trwała licytacja rzeczy przekazanych przez sponsorów, osoby prywatne i instytucje. Ciężko pracowali również harcerze. Drużyna 29 ŚDH „Dęby” przygotowała loterię fantową i gorącą czekoladę, krąg „Wiarusy” - ciasta domowego wypieku, 10 ŚDH „Mrówkojady” - kiermasz z książkami, 10 ŚDW „Mrówkojady” - piernikowe serca, a 22 ŚDH „Arsenał” serca pluszowe, 13 ŚDSH „Mafikeng” - makaronowe anioły i ceramiczne ozdoby. 7 ŚDW „Rafandynka”, 223 ŚDW „Impeesa” i 10 ŚDW „Mrówkojady” służyły pomocą organizacyjną i logistyczną. Najmłodsze dzieci miały swoje miejsce do zabawy przed wejściem do teatru. Animatorzy Centrum Twórczej Zabawy „AleHeca” zorganizowali interaktywne gry i zabawy dla najmłodszych, rozdawali balony nadmuchiwane helem, malowali twarze dzieciom i zachęcali do wspólnego zdjęcia z wielkim pluszowym Kubusiem Puchatkiem. Do Rynku wjechał m.in. samochód rajdowy Renault Clio Moto Świdnica Racing Team oraz motocykl Piotra Betleja. Sam Piotr prowadził licytację kilku cennych rzeczy i pamiątek związanych z jego karierą motocyklową. Można też było odbyć szaloną jazdę quadem.W wojskowych mundurach kwestowała Chrześcijańska Formacja ASG Drużyna Braci.
czytaj więcej
Przy wypełnionej po brzegi sali konferencyjnej USC w Świdnicy, dźwiękach kolęd w wykonaniu chóru Pryma Voce z III LO podsumowano miniony 2011 rok. Był to też doskonały moment na przekazanie zaproszonym gościom przez gospodarza uroczystości starostę Zygmunta Worsę serdecznych życzeń noworocznych i podziękowań za wspólne inicjatywy oraz ubiegłoroczną współpracę.
czytaj więcej