Mam przed sobą dokument, który przesłał mi interesujący się od lat zagadką Gór Sowich, emerytowany oficer, Józef Piszczek z Wrocławia. Jest to zapis rozmowy z radzieckim uczonym – fizykiem, Grigorijem Nikołajewiczem Frołowem, która miała miejsce pod koniec 1983 roku w Warszawie. Nastąpiło to tuż po konferencji naukowej w Pałacu Kultury. Bodaj przekazywano wtedy reaktor „Maria” innej placówce badawczej związanej z medycyną. Niestety, nie znamy autora relacji, który ukrył się pod kryptonimem J.R. Wiemy, że był osobą zajmującą się niemieckimi badaniami nad bombą atomową w czasie wojny, natomiast, do rozmowy doszło dzięki wstawiennictwu prof. Zdzisława Szymańskiego z Instytutu Badań Jądrowych w Świerku, ojca polskiej szkoły teoretycznej fizyki jądrowej z Uniwersytetu Warszawskiego. Prof. Szymański namówił kolegę „po fachu” do tej rozmowy, bo jak twierdził „nikt nie wie tak dużo o niemieckich badaniach naukowych, jak Frołow”.
A oto wierny zapis rozmowy, odtworzony na podstawie notatek.
G.N.Frołow – Czemu interesujecie się niemieckimi badaniami atomowymi?
JR - Bywam u nas na południu Polski w Górach Sowich, w okolicach Wałbrzycha, tam są podziemne sztolnie z okresu wojny i krążą legendy o tym, że Niemcy zaczęli tam jakieś badania naukowe, a ja przecież wiem, że nie mieli bomby atomowej. Pogłoski te jednak występują tak często, że temat mnie zainteresował, a pan Szymański mówi, że wy Grigoriju Nikołajewiczu wiecie na ten temat wszystko.
GNF – (śmiech) – Nikt nie wie wszystkiego, bo Niemcy dużo dokumentów i materiałów doświadczalnych poniszczyli, a też dużo zabrali sojusznicy, Amerykanie. A gdzie byliście w tych górach koło Waldenburga?
JR - Chyba wszędzie, w Głuszycy, w Walimiu,
GNF – Chwila, chwila, używajcie niemieckich nazw. Ja tak pamiętam, polskich nie znam.
JR - To muszę je sobie przypomnieć: Wüstegiersdorf, Ludwigsdorf, Wüstewaltersdorf, Dörnau,
GNF – A w miejscowości Rudolfswald byliście?
JR – Rudolfswald, to chyba Sierpnica. Oczywiście byłem
GNF – Sierpnica? No nie wiem. W dokumentach ja potem chyba inną polską nazwę widziałem, coś od drzewa – Modrzew chyba. Powiedzcie co tam było?
JR – Na południowy wschód od wsi, niedaleko, jakieś półtora kilometra takie sztolnie wykute w skale więźniowie budowali.
GNF – To się zgadza. (Zgadza się rzeczywiście – w 1945 roku ta wieś nosiła nazwę Modrzewki -JR) W 1945 roku nasze wojsko tam było. Ciekawe rzeczy stamtąd przywieźli.
JR – Jakie wojsko, przecież armia poszła dalej?
GNF – Armia tak, ale mieliśmy takie oddziały specjalne (waha się).
JR – SMIERSZ?
GNF- No nie, SMIERSZ – sporo wiecie (uśmiecha się) – Szymański dobrze o Was mówił. W Rudolfswaldu i gdzie indziej był wywiad naukowy- no naukowcy w mundurach, ale nie podlegli NKMD.
JR- Współpracowaliście z nimi Grigoriju Nikołajewiczu?
GNF – Nie, z nimi nie, dopiero w Moskwie raporty czytałem.
JF – Jak to dopiero w Moskwie, to nie byliście na Dolnym Śląsku po wojnie?
GNF – Na Dolnym Śląsku nie, nie byłem (waha się), ja byłem tylko w Waldenbergu.
JR – Czy możecie mi powiedzieć, co żeście tam robili wy najlepszy radziecki fizyk atomowy?
GNF – (śmieje się) Takich komplementów mi nie mówcie, ja nie dziewczyna. Wielu lepszych ode mnie było. I u nas, choćby Igor Kurczatow, a i u Niemców jak się okazało.
JR – Jak to u Niemców? Więc to prawda z tą niemiecką bombą atomową?
GNF – Prawda i nieprawda – to zawsze się ze sobą miesza (milczy dłuższą chwilę). Ile lat minęło, trzydzieści osiem chyba, no dobrze – opowiem Wam, pytajcie.
JR – Powiem szczerze, nie wiem, o co mam pytać. Wiem za mało. Jak było w Rudolfswaldu, co tam były za ciekawe rzeczy, o których mówiliście?
GNF – Rudolfswald to inna historia. Tam wojsko badało i o tym mówić nie mogę.
JR – A w Wałbrzychu byliście?
GNF – W Waldenbergu byłem, ale tuż przed powrotem z Niemiec do Moskwy.
JR – Po co jechaliście do Niemiec, czy możecie opowiedzieć?
GNF – Mnie tam Stalin i Kurczatow wysłali. Meldunki były, że Niemcy badania atomowe prowadzą. Pojechałem tam jako przedstawiciel Ministerstwa Maszyn Lekkich. Okazało się na miejscu, że Niemcy byli bardziej zaawansowani w tych badaniach niż można było przypuszczać.
JR – Przekazywali Wam informacje?
GNF – Informacje i wyniki badań, różne miejsca pokazywali, i dlatego w Waldenbergu się znalazłem.
JR – Pokazywali coś w Wałbrzychu?
GNF – Nie, w Waldenbergu nie, ale dowiedziałem się, że w Dreźnie wywiad trzymał niemieckiego naukowca, fizyka, który mi opowiadał o tajnych badaniach w Waldenburgu, to go wziąłem i pojechaliśmy, ale wiedział zbyt mało.
JR – Jak to – za mało?
GNF – Widzicie, Niemcy mieli dużo badawczych grup. Mój Niemiec pracował w instytucie drezdeńskim podległym Ministerstwu Poczty, tylko raz był w Waldenbergu instalować urządzenia, bo tamten ośrodek podlegał SS.
JR – Zaraz, zaraz, pogubiłem się. SS mogło prowadzić badania, ale Ministerstwo Poczty? Co Poczta ma wspólnego z badaniami naukowymi?
GNF – (śmieje się) Takie czasy były, przecież mówiłem. Nikt by się nie spodziewał atomu w Ministerstwie Poczty i (śmiech) w Ministerstwie Maszyn Lekkich jak u nas też.
JR – Ale Wasz Niemiec, ten fizyk pracował w Wałbrzychu.
GNF – Jego instytut przekazywał część urządzeń dla SS i on tylko pomagał w instalacji, ja to laboratorium chciałem koniecznie zobaczyć, ale nic z tego nie wyszło.
JR – Niemcy wysadzili?
GNF – Wysadzić chyba nie wysadzili, bo to pod samym miastem było, tylko on trafić nie mógł.
JR - ?
GNF – Był tam tylko raz. Samochód, który go wiózł z dworca kolejowego długo jeździł po mieście i Niemcowi droga się pogubiła. Później wjechali na teren kopalni i zwieźli go pod ziemię. Dwa dni tam siedział, pracował, jadł i spał pod ziemią. Jak skończył, to znów samochód powoził go po mieście, zanim dotarł na stację. I dlatego ze mną Niemiec niczego nie mógł znaleźć.
JR – Ale przecież kopalni w Wałbrzychu nie jest tak dużo nie - mógł poznać otoczenia, budynków?
GNF- Jeździłem z nim długo, namawiałem, straszyłem, nic nie dało. On mówił, że wtedy, gdy był pierwszy raz też się bał. Mówił, że wszędzie pilnowali ludzie SS, określił ich jako „ostrych”, mówił że mieli takie dziwne znaczki przy mundurach, jakich wcześniej nie widział.
JR – Mówił coś o tym co było w kopalni?
GNF – Tak, mówił, że z kolegami zawiózł tam cyklotron, ale okazało się, że to drugi, bo jeden już tam był. Oni zamontowali ten drugi. Opowiadał, że kopalnię specjalnie dostosowano. Były wózki, stoły, wszystkie konieczne urządzenia, a na wejściach śluzy i wartownicy. On wejść nie mógł, bo nie miał specjalnej przepustki.
JR – Czy opowiadał o podziemnym laboratorium atomowym, uwierzyliście mu Grigoriju Nikołajewiczu ?
GNF – Uwierzyłem. Mówił o drobiazgach, które znał nasz wywiad. Oni tam mieli w tej kopalni pod ziemią łączność telefoniczną z całymi Niemcami. Była podobno telewizja. Tak, ja mu uwierzyłem, on nie miał potrzeby kłamać, za to była wtedy kula.
JF- Nie szukaliście dalej tej kopalni ?
GNF – Jak to nie szukaliśmy? Jak można było nie szukać? Ja już nie, ale nasi długo szukali. Mieli niemieckie plany kopalni, chodzili z polskimi górnikami. Na nic było. Nie znaleźli, a kilku zginęło.
JR- Zawał był jakiś w kopalni?
GNF – Nie zawał, tylko Niemcy pracujący z Polakami w kopalni potajemnie podkładali miny. To i przestali szukać.
JR – I Niemcy mieli bombę atomową?
GNF – Ja Wam na to pytanie nie odpowiem, ale historia może da odpowiedź. Oni mieli znacznie więcej niż mogliśmy się spodziewać.
Przytaczam zapis tej niezwykle interesującej dla nas rozmowy, bo nie budzi ona wątpliwości , że jest autentyczna. Potwierdza w całej rozciągłości hipotezy tych badaczy tajemnic Gór Sowich, którzy twierdzą, że region wałbrzyski w planach strategicznych III Rzeszy miał odgrywać rolę decydującą jako zakonspirowane miejsce badań i produkcji najnowocześniejszych rodzajów broni. Miały one odwrócić losy wojny. Najprawdopodobniej właśnie to zadecydowało, że Wałbrzych nie znalazł się w zasięgu zmasowanych ataków bombowych, tak jak Wrocław, zresztą zarówno ze strony niemieckiej jak i aliantów, a wyzwolenie miasta przez armię radziecką odbyło się nieomal bez użycia broni.
Natomiast cytowana rozmowa ma w sobie zagadkę. Nie wiemy której kopalni dotyczy. Możemy tylko „wróżyć z fusów”. W Wałbrzychu są górnicy interesujący się tajemnicami wojennymi kopalni, może oni pomogą rozwikłać tajemnicę niemieckiego laboratorium badań jądrowych w podziemiach kopalnianych. Warto spróbować. Zapraszam do dyskusji.
Stanisław Michalik, „Głos Głuszycy”
Około 3000 osób odwiedziło wałbrzyską giełdę pracy i edukacji, na której prezentowały się zakłady produkcyjne z regionu, spółki miejskie, jednostki pośredniczące oraz szkoły i uczelnie wyższe. Była to okazja dla wielu mieszkańców, na znalezienie zatrudnienia, uzyskanie informacji o możliwościach podnoszenia kwalifikacji oraz wymaganiach jakie stawiają pracodawcy. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu, w marcu tego roku w placówce zarejestrowanych było prawie 13 tysięcy osób. Stopa bezrobocia sięga zatem nieco ponad 20%, natomiast w całym województwie bez legalnej pracy pozostaje 13,6% jego mieszkańców. Urząd pracy posiada jednak oferty zatrudnienia między innymi w takich branżach jak hotelarstwo i gastronomia, budowlana, handlowa oraz dla pracowników biurowych. Dostępna jest również praca za granicą przy pakowaniu i zbiorach owoców oraz na taśmach produkcyjnych.
czytaj więcejPiętnastu przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw oraz pięć organizacji pozarządowych wzięło udział w cyklu szkleń dotyczących społecznie odpowiedzialnego biznesu. Uczestnicy warsztatów „Dolnośląskiej Akademii Menadżerów CSR” mieli okazję zdobyć wiedzę, w jaki sposób łączyć cele ekonomiczne oraz prospołeczne w swoich branżach. - To nie jest tylko przekazywanie „suchych” informacji. Te szkolenia, to przede wszystkim spotkanie ludzi, którym się chce robić coś ważnego i sensownego - opowiada Paweł Niziński, trener z organizacji „Goodbrand” Warszawa. Była to już trzecia edycja cyklu szkoleniowego w ramach projektu „Współpraca międzysektorowa – projekt na rzecz odpowiedzialnego biznesu”. Podczas warsztatów indywidualnych i grupowych przedstawiciele przedsiębiorstw oraz organizacji, wypracowali metody wdrażania strategii CSR oraz utrzymywania jej w swojej działalności. - Wszystko zależy od tego z jakim zapałem podejdziemy do tych działań. W jaki sposób je będziemy koordynować i organizować. Często jest tak, że od jednego pomysły, lawinowo tworzą się w głowie następne, a idea wciąż się rozwija – podkreśla Miłosz Krężlewski, uczestnik szkoleń z firmy „MTM Polska”. Kreatywność uczestników zaowocowała konkretnymi pomysłami, które mają nadać ich działalności charakter biznesu społecznie odpowiedzialnego. Polega on na łączeniu celów ekonomicznych oraz prospołecznych, jak kultura, ekologia, czy edukacja. - Prowadzimy z koleżankami Brafiterię, czyli sprzedajemy biustonosze. Naszymi klientami są kobiety i to na ich dobrym samopoczuciu nam zależy. - mówi Justyna Dąbrowska, uczestniczka szkoleń – Oprócz tego promujemy edukację prozdrowotną oraz wszelkiego rodzaju aktywność tego środowiska na terenie Wałbrzycha – podkreśla. Zadaniem projektu jest zbudowanie współpracy międzysektorowej pomiędzy małym i średnim biznesem, organizacjami pozarządowymi oraz jednostkami samorządu terytorialnego.
czytaj więcejPismo, które wysłał do jednostek gminnych Robert Hadaś, skarbnik Wałbrzycha nie pozostawia złudzeń. Sytuacja finansowa naszego miasta jest tragiczna. Czy to już koniec marzeń o wielkim Wałbrzychu? „Informuję, że przy obecnym planie i sposobie gospodarowania środkami pieniężnymi gmina nie jest w stanie w pełni zrealizować planowanych zadań. W związku z powyższym proszę o oszczędne gospodarowanie środkami i dokonywanie wyłącznie wydatków obligatoryjnych (w tym wynikających z zawartych umów). W obecnej sytuacji należy zaniechać zawierania nowych umów, które nie są niezbędne dla funkcjonowania jednostki, jak również powstrzymać się od dokonywania różnego rodzaju zakupów” - czytamy w dokumencie. Nasze miasto boryka się z dużymi kłopotami finansowymi, a kasa świeci pustkami. Tajemnicą poliszynela jak fakt, że to m.in. ze względów ekonomicznych zlikwidowano kilka palcówek oświatowych w Wałbrzychu. Żaden z banków nie chce również udzielić kredytów naszej gminie.
czytaj więcejW dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.