Wahałem się przez jakiś czas, czy wrócić do artykułu „W grudniowe święta – kilka refleksji niekoniecznie świątecznych”. Pisałem w nim o niemieckiej przeszłości Głuszycy, zwracając uwagę na potrzebę dostrzeżenia osiągnięć i pozytywnych dokonań ówczesnych gospodarzy tej ziemi, z których winniśmy czerpać wzory. Odniosłem się też do kwestii przyznania Polsce Ziem Zachodnich i Północnych na Konferencji Poczdamskiej jako skutku II wojny światowej. Mój artykuł spowodował ironiczny komentarz jednego z Czytelników portalu „Twoje Sudety”, sprowadzający się do tego, że jakiś tam dziennikarzyna z nieznanej głuszy ośmiela się dotykać tematu, o którym nie ma zielonego pojęcia, chyba że miał podobnie jak znany polityk dziadka w Wehrmachcie. Reakcję komentatora wywołał jak sądzę następujący fragment:
„O niemieckiej Głuszycy mówimy głośno od niewielu lat. Temat tabu przestał zamazywać prawdę historyczną. Dajemy sobie spokój z wyszukiwaniem śladów polskości tych ziem. To ,że kiedyś w początkach państwa polskiego mieszkali tu słowiańscy Ślężanie nie budzi wątpliwości. Również to, że od czasów Mieszka I przez kilka wieków władali tu książęta piastowscy. Ale przyszedł czas, gdy ziemie te uległy zniemczeniu, a ich przynależność do Prus, a następnie Niemiec stała się faktem. I trwało to dobre pięć wieków, a w niektórych regionach nawet i więcej. Tzw. Ziemie Odzyskane „wróciły” do Polski nie dlatego, że kiedyś były zamieszkałe przez Słowian i znalazły się w granicach państwa Polan, ale dlatego że Stalin (a także zachodni koalicjanci) mieli w tym swoje interesy. Z jednej strony - ograniczenie obszaru Niemiec, z drugiej - rekompensata dla Polaków za utracone ziemie wschodnie, traktowana przede wszystkim jako argument w negocjacjach . Konferencja Poczdamska wprowadziła nowy ład w Europie m. in. ustalając zachodnią granicę Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej.”
Irytację Czytelnika wywołałem użytym zwrotem „tzw. Ziemie Odzyskane”. Jak można poddawać w wątpliwość sztandarowe hasło propagandzistów ludowej władzy - „Myśmy tu nie przyszli, myśmy tu wrócili”, albo też jeszcze piękniej brzmiące o powrocie do Macierzy. Komuniści zaraz po wojnie czynili wszystko, by zatrzeć złe wrażenie po tym co zrobił najważniejszy sojusznik, Rosja Stalinowska, zagarniając duże obszary Polski Wschodniej. Koncentrowano się więc na uzasadnieniu słuszności nowych regulacji granicznych Polski jako spełnieniu się aktu sprawiedliwości dziejowej.
Ile w tym prawdy historycznej, a ile zwykłej propagandowej sieczki, można się przekonać biorąc do ręki obojętnie jaki dobry, współczesny podręcznik historii powszechnej lub historii Polski. Ja posłużę się ogromnie popularną i cenioną w Polsce i na Zachodzie książką Normana Daviesa, Rogera Moorhouse, „Mikrokosmos. Portret miasta środkowoeuropejskiego. Vratislavia, Breslau, Wrocław”. O przeszłości ziem w dorzeczu Odry, a więc Śląska i Wrocławia, który to ze względu na brak pierwotnej nazwy zdecydował się autor nazwać Wyspowy Gród, możemy przeczytać w I rozdziale książki. Wynika z niej, że w czasach prehistorycznych , poczynając od końca epoki kamienia przez wiele tysiącleci do początków nowej ery przewinęło się przez ten region mnóstwo ludów, docierających tu głównie z tzw. Bohemii (środkowy bieg Renu i Dunaju). W epoce brązu rozwinęły się tu dwie kultury: unietycka (1800 - 1400 p.n.e.) i łużycka (1300 – 400 p.n.e.). To właśnie z okresu łużyckiego wywodzi się Biskupin, jedno z najstarszych wykopalisk archeologicznych w pobliżu Gniezna, pierwszej stolicy Polski. W epoce żelaza, ok. 400 do 200 p.n.e. pojawili się na Śląsku Celtowie, pozostawiają liczne ślady w wykopaliskach archeologicznych (monety, biżuteria, ceramika, a nawet nazewnictwo, m. in. rzeki Odry). Od 200 p.n.e. do 600 n.e. dorzecze Odry zasiedlili Wenedowie. W tym okresie ok. 400 p.n.e. wtargnęli tu Scytowie, koczowniczy lud znad M. Czarnego, a następnie Sarmaci, lud kaukaski. Od IV w. p.n.e. miały miejsce najazdy ludów germańskich, Gotów, Burgundów, Markomanów, następnie Wandalów z północnej Jutlandii. W V w n.e. w czasie wielkiej wędrówki ludów podążyli oni dalej w głąb Europy w kierunku Moguncji, a następnie splądrowali Rzym, podobnie jak i postrach Europy, Hunowie, wojowniczy lud pochodzenia mongolskiego przemieszczający się po świecie na rączych koniach. Doprowadzili oni najprawdopodobniej do znacznego wyludnienia terenów nad Wisłą i Odrą. W połowie pierwszego tysiąclecia miała miejsce olbrzymia mieszanina ludów i kultur. Niemieccy uczeni przeceniają rolę i znaczenie ludów germańskich Gotów i Wandalów, polscy uczeni starają się utożsamić kulturę łużycką jako dzieło „Protosłowian” jedynych tubylców w tym regionie. Zacytuje teraz samego Normana Daviesa:
„W połowie I tysiąclecia p.n.e. lista grup kulturowych, plemion i ludów, które – o ile nam wiadomo – zamieszkiwały Wyspowy Gród bądź okolicę, dochodziła do dwudziestu…. Trudno uwierzyć, że poważni badacze naukowi mogą udzielać poparcia próbom zawłaszczenia praw do tego regionu przez jeden tylko naród…
Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że w takiej grze mogą brać udział wszystkie zainteresowane strony. Polscy „autochtoniści” wyobrażają sobie pewnie, że ich przekonanie o protosłowiańskości prehistorycznych osad śląskich jakoś uzasadnia powrót polskiej władzy na te tereny w połowie XX wieku. Jeśli jednak tak sądzą, to nie powinni protestować, gdyby obrońcy czeskości dowodzili, iż władza Czech nad Śląskiem przed rokiem 990 uzasadnia powrót tych ziem do Czech po roku 1335: albo gdyby obrońcy niemieckości uzasadniali średniowieczny Drang nach Osten wcześniejszą działalnością Gotów i Wandalów. Współcześni celtofile z pewności byliby w stanie wydumać roszczenia w imieniu Walijczyków czy Irlandczyków. O wiele lepiej pogodzić się z faktem, iż idea „praw historycznych” jest podejrzaną fikcją.”
W jakim momencie dziejowym możemy mówić o Słowianach w dorzeczu Wisły i Odry i skąd się oni wzięli? Wydaje się, że pierwsi koczownicy słowiańscy przybyli na ziemie późniejszej Polski w V i VI wieku n.e. i byli to Chorwaci. Są świadectwa istnienia w VI w. n.e. „Białej Chorwacji” na terenach północno-zachodnich Karpat, Małopolski, Śląska i wschodnich Czech. Odeszli oni w 635 roku do Bizancjum, by wypędzić znad Adriatyku Awarów na prośbę cesarza Herakliusza. Ale na ich miejsce przybyło z południa siedem czy osiem innych plemion słowiańskich. Obszar centralny obejmujący dzisiejszy Wrocław i górę Ślężę został zamieszkały przez Ślężan, a ziemie nad Wartą z Gnieznem przez Polan. Ale nie dane im było zaznać spokoju. Pod koniec IX wieku znalazły się w orbicie wpływów Państwa Wielkomorawskiego, głównej potęgi w Europie Środkowej. Wprawdzie nie przetrwała ona zbyt długo, podbita z kolei przez Madziarów, ale pozostały tu nadal plemiona słowiańskie. Część z nich uległa wpływom bizantyjskiej misji chrześcijańskiej Cyryla i Metodego, którzy od r. 863 penetrowali tereny państwa morawskiego od stolicy Nitry poczynając, wprowadzając obrządek Wschodni. Na początku X wieku pojawia się nowa potęga - czeska dynastia Przemyślidów, którzy pod rządami księcia Bolesława Okrutnego (929 – 972), stali się spadkobiercami Państwa Wielkomorawskiego. Po zwycięstwie króla Niemiec Ottona I nad Madziarami na Lechowym Polu w 955 roku przy pomocy księcia Bolesława, Czechy objęły we władanie także Śląsk. Mogło to stać się nawet wcześniej za panowania Wratysława I (915-921), stąd współczesna nazwa Wrocławia. Pod wpływami niemieckimi Czechy przyjęły chrzest z Rzymu, a nie z Bizancjum.
Dzieje się to wszystko w ważnym dla przyszłej Polski momencie dziejowym, a mianowicie – pojawieniu się na scenie historycznej księcia Polan, Mieszka I. To właśnie ten władca z dynastii piastowskiej stawił opór margrabiemu marchii wschodniej Wichmanowi, uniezależniając się od cesarza, a następnie dla pełnego bezpieczeństwa przyjął chrzest za pośrednictwem Bolesława czeskiego, poślubiając w 966 r. jego córkę Dobrawę. Mieszko I przy pomocy oręża zbrojnego zjednoczył wokół siebie plemiona słowiańskie, w roku 979 zakończył podbój Pomorza, a w roku 990 - Śląska i Małopolski. Brzemiennym w skutki okazało się zdobycie Krakowa, ważnego grodu nad górnym biegiem Wisły, znajdującym się wówczas pod wpływami czeskimi, celtyckimi i germańskimi. Poznań w Wielkopolsce i Kraków w Małopolsce stały się później głównymi ośrodkami państwowości młodego państwa polskiego. Około roku 991 kancelaria Mieszka I przygotowała dokument, znany jako Dagome iudex, oddający pod opiekę Papieża rozległe włości księcia w dorzeczu Wisły i Odry. Jak się okazało rozwój państwa Polan zagroził bezpośrednio dominacji Czech. Następca Mieszka I jego syn, Bolesław Chrobry (992 – 1025) zręcznie wykorzystał fakt zabójstwa misjonarza czeskiego Wojciecha przez zamieszkałe nad Bałtykiem pogańskie plemię Prusów, sprowadzając zwłoki późniejszego świętego do Gniezna. W pamiętnym roku 1000, w którym oczekiwano Drugiego Przyjścia Chrystusa, a nawet przepowiadano koniec świata, Bolesław Chrobry uzyskał od papieża kanonizację Wojciecha, a następnie zaprosił do Gniezna cesarza Ottona III z pielgrzymką do grobu świętego. Otton III jako najwyższa władza świecka zachodniego chrześcijaństwa swoją wizytą potwierdził uznanie nowego państwa, wyniósł Gniezno do rangi metropolii, ponadto obwieścił utworzenie trzech podległych biskupstw w Krakowie, Kołobrzegu i Wrocławiu. Umieścił też w przypływie szczerości diadem cesarski na głowie Bolesława, dając tym sposobem znak do podniesienia go do godności królewskiej. Stało się to ostatecznie i formalnie w dokumencie papieskim, ale dopiero w 1025 roku, zarazem roku śmierci Bolesława Chrobrego, jednego z największych władców piastowskich.
Pozwoliłem sobie na skondensowany wywód z historii, bo tylko w ten sposób można pokazać skomplikowaną przeszłość ziem nad Wisłą i Odrą, w tym naszego Śląska. Widać stąd, że wysnuwanie praw etnicznych do Ziem Zachodnich i Północnych nie jest tak łatwe i proste, jak to wynikało z propagandowych haseł władzy ludowej w powojennej Polsce. Źle jest jeśli historię chce się nagiąć na siłę do zapotrzebowań politycznych, obojętnie czego by ona miała dotyczyć. Niestety, mamy z tym do czynienia nagminnie, zwłaszcza w naszej trudnej historii Polski. Jeżeli kwestionujemy jakiekolwiek prawa Niemiec do Ziem Zachodnich i Północnych, to znaczy że uznajemy bezpodstawność naszych roszczeń do Ziem Wschodnich, utraconych w wyniku agresji Rosji Sowieckiej we wrześniu 1939 roku, a następnie układów w Jałcie i Poczdamie. Czy nie lepiej dać sobie spokój z wynajdywaniem praw historycznych do takich, czy innych ziem , a po prostu przyjąć stan faktyczny za jedyny realny i racjonalny, zwłaszcza że jesteśmy we wspólnej Europie i granice państwowe tracą coraz bardziej na znaczeniu?
Stanisław Michalik, Głos Głuszycy
Około 3000 osób odwiedziło wałbrzyską giełdę pracy i edukacji, na której prezentowały się zakłady produkcyjne z regionu, spółki miejskie, jednostki pośredniczące oraz szkoły i uczelnie wyższe. Była to okazja dla wielu mieszkańców, na znalezienie zatrudnienia, uzyskanie informacji o możliwościach podnoszenia kwalifikacji oraz wymaganiach jakie stawiają pracodawcy. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu, w marcu tego roku w placówce zarejestrowanych było prawie 13 tysięcy osób. Stopa bezrobocia sięga zatem nieco ponad 20%, natomiast w całym województwie bez legalnej pracy pozostaje 13,6% jego mieszkańców. Urząd pracy posiada jednak oferty zatrudnienia między innymi w takich branżach jak hotelarstwo i gastronomia, budowlana, handlowa oraz dla pracowników biurowych. Dostępna jest również praca za granicą przy pakowaniu i zbiorach owoców oraz na taśmach produkcyjnych.
czytaj więcejPiętnastu przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw oraz pięć organizacji pozarządowych wzięło udział w cyklu szkleń dotyczących społecznie odpowiedzialnego biznesu. Uczestnicy warsztatów „Dolnośląskiej Akademii Menadżerów CSR” mieli okazję zdobyć wiedzę, w jaki sposób łączyć cele ekonomiczne oraz prospołeczne w swoich branżach. - To nie jest tylko przekazywanie „suchych” informacji. Te szkolenia, to przede wszystkim spotkanie ludzi, którym się chce robić coś ważnego i sensownego - opowiada Paweł Niziński, trener z organizacji „Goodbrand” Warszawa. Była to już trzecia edycja cyklu szkoleniowego w ramach projektu „Współpraca międzysektorowa – projekt na rzecz odpowiedzialnego biznesu”. Podczas warsztatów indywidualnych i grupowych przedstawiciele przedsiębiorstw oraz organizacji, wypracowali metody wdrażania strategii CSR oraz utrzymywania jej w swojej działalności. - Wszystko zależy od tego z jakim zapałem podejdziemy do tych działań. W jaki sposób je będziemy koordynować i organizować. Często jest tak, że od jednego pomysły, lawinowo tworzą się w głowie następne, a idea wciąż się rozwija – podkreśla Miłosz Krężlewski, uczestnik szkoleń z firmy „MTM Polska”. Kreatywność uczestników zaowocowała konkretnymi pomysłami, które mają nadać ich działalności charakter biznesu społecznie odpowiedzialnego. Polega on na łączeniu celów ekonomicznych oraz prospołecznych, jak kultura, ekologia, czy edukacja. - Prowadzimy z koleżankami Brafiterię, czyli sprzedajemy biustonosze. Naszymi klientami są kobiety i to na ich dobrym samopoczuciu nam zależy. - mówi Justyna Dąbrowska, uczestniczka szkoleń – Oprócz tego promujemy edukację prozdrowotną oraz wszelkiego rodzaju aktywność tego środowiska na terenie Wałbrzycha – podkreśla. Zadaniem projektu jest zbudowanie współpracy międzysektorowej pomiędzy małym i średnim biznesem, organizacjami pozarządowymi oraz jednostkami samorządu terytorialnego.
czytaj więcejPismo, które wysłał do jednostek gminnych Robert Hadaś, skarbnik Wałbrzycha nie pozostawia złudzeń. Sytuacja finansowa naszego miasta jest tragiczna. Czy to już koniec marzeń o wielkim Wałbrzychu? „Informuję, że przy obecnym planie i sposobie gospodarowania środkami pieniężnymi gmina nie jest w stanie w pełni zrealizować planowanych zadań. W związku z powyższym proszę o oszczędne gospodarowanie środkami i dokonywanie wyłącznie wydatków obligatoryjnych (w tym wynikających z zawartych umów). W obecnej sytuacji należy zaniechać zawierania nowych umów, które nie są niezbędne dla funkcjonowania jednostki, jak również powstrzymać się od dokonywania różnego rodzaju zakupów” - czytamy w dokumencie. Nasze miasto boryka się z dużymi kłopotami finansowymi, a kasa świeci pustkami. Tajemnicą poliszynela jak fakt, że to m.in. ze względów ekonomicznych zlikwidowano kilka palcówek oświatowych w Wałbrzychu. Żaden z banków nie chce również udzielić kredytów naszej gminie.
czytaj więcejW dniach 28-29.04.2012 na terenie pokopalnianych hałd w Wałbrzychu odbędzie się piąta edycja zawodów MOTOHAŁDA, będąca eliminacją Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej w CC. Zapraszamy Wszystkich zainteresowanych do uczestnictwa w imprezie.
W zawodach będą mogli wziąć udział amatorzy bez licencji i zawodnicy z licencją C, B lub A na motocyklach enduro, cross i quadach. Będzie też odzielna motocyklowa klasa MŁODZIK dla zawodników w wieku 10-14 lat.
W dniach 11-12 kwietnia 2012 r. odbyły się Dni Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej „INVEST-PARK” na Opolszczyźnie, pomysłodawcami oraz organizatorami wydarzenia były: Centrum Obsługi Inwestora i Eksperta przy Opolskim Centrum Rozwoju Gospodarki wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.
W pierwszym dniu odwiedzono tereny inwestycyjne w podstrefach: Nysa, Prudnik, Opole, które zakończyło się konsultacjami z przedstawicielami firmy Turon w sprawie możliwości zasilania odbiorców na terenie WSSE. Następnie rozpoczęło się seminarium „Opolskie w Strefie, Strefa w Opolskim- doświadczenie, korzyści, perspektywy”.